Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Mrówa-punkówa
2. Złam prawo - fragment części II
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Od Absyntu do Zarazy
7. Disorder i ja
8. Spotkanie autorskie we Wrocławiu
9. Sylwia
10. Bomba w windzie - nowe propozycje okładek
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
Odbiorca 2.0 Czwartek, 19 Marca, 2009
Marcin Wyrwał
  W lutowym numerze miesięcznika "Gazeta Studencka" ukazała się rozmowa Marcina Wyrwała z Łukaszem Gołębiewskim.

W posłowiu do książki Łukasza Gołębiewskiego „Śmierć książki. No future book”, kreślącej ponurą wizję książki (przynajmniej w znanej nam papierowej wersji) w epoce digitalizacji, Jarosław Lipszyc wymienia trzy rewolucje informacyjne, jakich doświadczyła ludzka cywilizacja: wynalazek pisma, wynalazek druku, digitalizacja. Według Łukasza Gołębiewskiego ta trzecia, której świadkami jest nasze pokolenie, może przyczynić się do eliminacji książki w formie, jaką znamy. Wytworzy ona – a częściowo już wytworzyła – także nowego odbiorcę kultury. O tym nowym odbiorcy opowiedział mi sam autor.


- Fajna nazwa: Gen-ISBN. Sam to wymyśliłeś?- Wymyśliłem i nawet zastrzegłem jako znak towarowy. Z jednej strony jest Gen jako generation, czyli pokolenie, z drugiej jako gen, czyli coś, co niesie dziedziczony ładunek. W tym przypadku chodzi o ładunek czytania. Ta dwuznaczność mi odpowiada. ISBN jest kodem do oznaczenia książki, ale chciałbym, żeby to był symbol czegoś więcej – tego, że chcemy czytać. Chciałbym wylansować to hasło jako modę na czytanie. Człowiek w koszulce Gen-ISBN komunikowałby światu: ja czytam! Uważam, że to jest fajniejsze hasło od spotykanego na koszulkach „Pierdolę, nie robię!”.
- Młodzi ludzie czytają więcej od swoich rodziców. Jednak czytają inaczej. Rzadziej w sposób linearny, a częściej hipertekstowy.
- Tak, to zupełnie inna jakość. Powieść ma początek, koniec, rozwinięcie, bohaterów, narratora. natomiast w tekście hipertekstowym skaczesz od fragmentu do fragmentu, dobierając je w dowolnej kolejności, a nawet jako czytelnik możesz dopisywać własną treść. To jest zupełne wywrócenie idei dzieła literackiego, choć przykład „Gry w klasy” Cortazara świadczy, że tego typu literackie eksperymenty istniały jeszcze przed pojawieniem się Internetu. Znacznie pomaga nam w tym nowa struktura Internetu – Web 2.0. Ona pozwala m.in. śledzić w sieci tylko wybrane tematy lub wątki. To niesie z sobą niesłychane konsekwencje, bo korzystasz tylko z tego wycinka wiedzy, który cię interesuje. Dzięki odnośnikowi RSS możesz śledzić tę informację na przykład przez przeglądarkę Google.
- I to w różnych językach, nawet w tych, których nie znasz.
- Oczywiście, dzięki internetowym narzędziom translatorskim możesz czytać jednocześnie „Paris Match”, „La Repubblicę” i jakąś główną gazetę w Tokio. Wyobraź sobie, że piszesz biografię Zinedine’a Zidane’a. Możesz śledzić na całym świecie komentarze na temat jego kariery, znając jedynie angielski, bo większość narzędzi translatorskich tłumaczy na ten język.
- Kolejna cecha nowego odbiorcy to kupowanie w Sieci.
- Sam muszę przyznać, że coraz częściej kupuję w Internecie. Buty, które mam na sobie, kupiłem w Sieci. W normalnych sklepach są one niedostępne. Producent tych butów dostarcza do sklepów jedynie część produkowanych przez siebie modeli, ponieważ zapotrzebowanie na niektóre z nich jest zbyt małe, by sklepy miały miejsce na ich przetrzymywanie. Przekładając to  na książki – duża księgarnia ma miejsce na jakieś 25 tysięcy tytułów, podczas gdy internetowy Merlin ma ich w ofercie 250  tysięcy. Poza tym zakupiony przez Internet produkt bywa tańszy, ponieważ odpada prowizja dla pośrednika.
- A wraz z poszerzeniem oferty rośnie liczba klientów.
- Amerykański ekonomista Chris Anderson sformułował prawo „długiego ogona”. Polega ono na tym, że wraz z udostępnianiem bardzo dużej liczby produktów rośnie zainteresowanie i sprzedaż rzeczy, które dotąd wydawały się niszowe. I znowu, iTunes oferuje 10 milionów plików z muzyką, a duży sklep muzyczny może 5 procent tego. Dzięki Sieci ludzie mają znacznie większy dostęp do kultury, ponieważ wcześniej na wiele produktów po prostu nie było miejsca na półkach, w stacjach radiowych czy w telewizji. Na to zawsze jest miejsce w Sieci.
- Z jednej strony internauci mają dostęp do znacznie większej oferty niż w konwencjonalnych sklepach. Ale z drugiej, jak sam piszesz, są skorzy do targowania się tylko poprzez sieć, ponieważ obawiają się bezpośredniego kontaktu ze sprzedawcą. Czy nie rośnie nam pokolenie socjopatów?- Dużo rzeczy możemy przewidzieć, bo wiemy, w jakim kierunku pójdzie myśl technologiczna i biznesowa. Ale znacznie trudniej przewidzieć zmiany, jakie zajdą w ludzkiej percepcji i ludzkich potrzebach. Na tym zasadza się cały problem zgadywania przyszłości – nie możemy przewidzieć potrzeb ludzi związanych z technologiami, których jeszcze nie ma. Być może, choć trudno w to dziś uwierzyć, oduczymy się kontaktować z ludźmi w sposób werbalny i dotykowy. W „Śmierci książki” piszę trochę ironicznie, że nawet seks będziemy uprawiać w sposób wirtualny. Ale jak popatrzymy na te wszystkie chatroomy i randki.pl, to okaże się, że ludzie już uprawiają wirtualny seks. A przynajmniej załatwiają przez Sieć grę wstępną.
- Czy próbując załatwić niektóre rzeczy online, sami siebie nie zubażamy?
- Oczywiście, że tak. Idąc na skróty, doprowadzamy naszą cywilizację i mózgi do jakiegoś skarłowacenia. Wynalezienie alfabetu i liczb zmieniło sposób zapamiętywania ludzi. Wcześniej, kiedy nie było można niczego zapisać, ludzie potrafili opowiadać sobie i zapamiętywać całe poematy jak „Iliada” i „Odyseja”. Potem zapamiętywali mniej, bo mogli zapisywać. A dziś możemy tak szybko wymieniać się informacjami, że już właściwie niczego nie musimy pamiętać. Wystarczy trzymać w kieszeni parę mobilnych urządzeń, jak elektroniczne notatniki i innego rodzaju przypominacze. Co więc się z nami stanie, kiedy człowiek ograniczy swą pamięć do tego, w której kieszeni ma klucze do mieszkania?
- Kolejna cecha nowego odbiorcy to zupełny brak szacunku do praw autorskich. Sztandarowym przykładem jest muzyka, którą młode pokolenie z założenia traktuje jako darmową.
- A mi się wydaje, że to nie jest wina użytkowników, tylko właścicieli tych praw. Duże wytwórnie muzyczne i filmowe, bo na razie problem dotyczy głównie tych dwóch segmentów, nie przewidziały rewolucji cyfrowej. Wciąż funkcjonują tak, jakby cały ich biznes był analogowy, czyli usiłują sprzedawać produkt, a nie usługę. Tymczasem w dobie ekonomii cyfrowej sprzedajemy usługi. Dlaczego młodzi ludzie kradną pliki z muzyką i filmami? Przede wszystkim dlatego, że jest to bardzo proste. Ale moim zdaniem nie jest to główny powód naruszania praw autorskich. Ludzie naruszają je, bo nie zaproponowano im żadnej alternatywy.
- A jaka jest alternatywa?
- Kiedy Apple wprowadził iPoda, którego sprzedano na świecie już 100 milionów sztuk, zaproponował do niego płatny serwis iTunes. Sposobem załadowania iPoda jest pobranie plików z iTunes. A więc 100 milionów ludzi, którzy kupili iPoda, jest gotowych płacić 99 centów za piosenkę. Samo urządzenie kosztuje 300 dolarów, lecz aby zapełnić je muzyką, trzeba wydać 3000 dolarów. I znowu widać, że wielu producentów nie przewidziało potrzeb odbiorców, bo oni nie chcą kupować całych płyt, ale coraz częściej wolą pojedyncze piosenki z różnych płyt. Tak długo jak wydawcy będą się bronić przed udostępnieniem kultury cyfrowej w formie komercyjnej, młodzi ludzie będą ją kradli, bo nie mają alternatywy.
- Czy to samo dotyczy książek?
- Tak, ja dziś nie kupię sobie legalnie „Harry’ego Pottera” w formie e-booka, bo ani angielski, ani amerykański wydawca nie przewidział takiej potrzeby. W tym konkretnym przypadku nie zgadza się na to pani Rowling, ponieważ jest konserwatywną angielską damą. Ta książka oczywiście jest dostępna w formie cyfrowej. Wystarczy włączyć jakikolwiek program wymiany plików. Tyle że jest dostępna nielegalnie i pani Rowling nie ma z tego ani pensa. Wydawcy muszą zrozumieć, że na tym można zarabiać, bo inaczej będą cały czas okradani.
- A zatem kradniemy, ponieważ nie mamy wyboru?
Nie uważam, że ludzie są z natury złodziejami. Gdyby tak było, to kradliby prąd albo telewizję kablową. Nie jest to skomplikowane. A jednak ludzie nie robią tego masowo i podejrzewam, że nie z powodu obawy przed konsekwencjami prawnymi.
- Jak więc będzie się sprzedawać w przyszłości pliki?
- Podejrzewam, że będzie to wszystko w pakiecie, na przykład z kablówką lub z rachunkiem telefonicznym. Zamiast jak dziś płacić 40 złotych za telewizję i radio albo za rozmowy i pakiet SMS, będziesz płacił tę kwotę za dostęp do kultury w szerszym znaczeniu. Wtedy programy typu peer-to-peer po prostu upadną, bo przecież nie mamy żadnej gwarancji, że nie ściągamy pliku z wirusem albo że jest to plik nieuszkodzony. Poza tym ściąganie w sieci peer-to-peer zajmuje dużo czasu, a my staliśmy się pokoleniem, które chce mieć natychmiastowy dostęp do pożądanych produktów. To bardzo ważna cecha nowego odbiorcy.
Rozmawiał Marcin Wyrwał

Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Wtorek, 18 Maja, 2010 Lelouch
D:
Odpowiedz
nie ładnie zadawać się z nieletnimi :<
Niedziela, 22 Marca, 2009 arek http://bibliotekarz.com arek@ekslibris.pl
tak i nie
Odpowiedz
podoba mi się ta nazwa gen-ISBN :) co do koncepcji że jak będzie można kupić to przestaną kraść w sieci to się nie zgodzę /bo darmowe jest tańsze od taniego/ ale z twierdzeniem że zapłacą za szybkość pobrania /legalność ma drugorzędne znaczenie/ w odróżnieniu od sieci p2p całkowicie się zgadzam :)
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz liczbowo cyfrę osiem
Dodaj
alkohole antologie Bandyci Rodriguez Bomba w windzie Crass cytaty Disorder i ja film futbol Jarocin Jirafa Roja koncerty konkurs Krzyk kwezala kultura cyfrowa literatura Meksyk Melanże z Żyletką nauka Neurokultura No Future Book obserwacje opowiadania podróże pożegnania postawy punk recenzje rynek książki Spotkania autorskie statystyki Szerokopasmowa kultura We śnie wiersze Włochaty wywiady Xenna YouTube Złam prawo
 
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
  © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2