W numerze 2/2010 "Magazynu Literackiego KSIĄŻKI" ukazała się rozmowa Ewy Tenderendy-Ożóg pt. "Nie wyrosłem z buntu".
Twoje życie jako powieściopisarza ostatnio nabrało rozpędu. Od czasu „Xenny” (2007 rok), ta powieść jest już Twoją czwartą. I wszystkie osadzone są w punkowym środowisku. „Złam prawo” z uwagi na tematykę najbardziej odpowiada ideologii, z którą się utożsamiasz. Czy punkowa formuła jest niewyczerpywalna?- Punkowa dekoracja, bo tak to należy traktować, rzecz jasna jest niewyczerpywalna, tak samo jak dekoracja każda inna – postindustrialna, baśniowa czy orientalna. Ideologii w tej książce nie tak wiele, choć zgoda, na pewno więcej niż w jakiejkolwiek wcześniejszej, ale to dlatego, że bohater w pierwszej części jest bardzo młody, dojrzewa i głowę ma nabitą buntem. Z czasem – w drugiej, trzeciej części powieści – ideologii jest coraz mniej, zastępuje ją czysty hedonizm. „Złam prawo” jest opowieścią o pewnej generacji, jej buncie. Ci, co wyrośli z jednego punkowego korzenia, dziś już egzystują w innej rzeczywistości i w rozmaitych miejscach. Przeciwko czemu buntuje się współczesny punk, jak wygląda teraz punkowa kontestacja? - Punk nie był nigdy ruchem społecznym, jak np. hippie i nigdy nie skrystalizował ponętnej dla tłumu ideologii. Pozostał na marginesie życia kulturalnego, widać to wyraźnie w muzyce, z punka nie wyrosły nigdy zespoły-przedsiębiorstwa, maszynki do zarabiania pieniędzy jak Rolling Stones, Deep Purple, LED Zeppelin czy później wiele zespołów grających metal. To świadome pozostawanie na marginesie, idee skłotingu czy D.I.Y. (do it yourself, zrób to sam) wciąż są wyznacznikiem dla ludzi utożsamiających siebie ze słowem punk. W warstwie ideologicznej jest to zazwyczaj skłonność ku hasłom anarchistycznym, ruchom pacyfistycznym, faunowyzwoleńczym, wegetarianizmowi, ale bywa różnie, bo przecież punk jest w stanie pomieścić chuligańskie wybryki spod znaku Oi! Dla mnie punk to przede wszystkim bunt, bunt, z którego sam nie wyrosłem. Ciało, seks, seksualność w polskiej literaturze są chyba wciąż słabo obecne? - Bez przesady, ostatnie lata cechują się raczej brakiem pruderii. I jest w tym duża rozmaitość – od delikatnej erotyki Marii Nurowskiej po wyuzdanie Michała Witkowskiego. U mnie seksu rzeczywiście jest bardzo dużo, a pod względem estetycznym najbliżej mi chyba do prozy amerykańskiej: Rotha, Millera, Bukowskiego, serwuję czytelnikom ostry seks, choć zwykle bez perwersji. Skąd nagle pomysł na wplecenie w fabułę zagadki kryminalnej? - Po trzech powieściach tworzących „Brudną trylogię” miałem świadomość, że muszę zaproponować czytelnikom coś nowego. Dostają zatem innego bohatera, inną konstrukcję fabularną, która obraca się wokół zbrodni, poszukiwania zarówno sprawcy jak i motywów. Pozostawiłem pierwszoosobową narrację, w której czuję się najlepiej i która sprawdziła się w poprzednich książkach.
Czym jest bunt, dość interesująco mówi tu o tym pisarz , ciekawe jak jest w życiu ...Ja np.się buntuje , przeciw łatwiznie w życiu i jak mam mieć byle jaki seks ,to wolę rzeczywiście zrobić to sama -
do it yourself. YES O.K
Choć sam seks , opisany hmmm tak w 1 osobie i z tej optyki ,w życiu seks nie stanowi źródło zepsucia - tylko cala reszta. I to z kim i jak i po co go uprawiamy i jak o tym inni mówią .Można wszystko sprowdzić do pornografii jak ktoś chce i umie . Ja butuje się przeciw ,wykorzystwaniu ludzi to swych celów .Walczy się o zwierzęta ,o to aby ich nie męczyć, nie zjadać a ludzie, ludzi czesto traktują gorzej niż zwierzęta ,bo przedmiotowo .Seks to nie tylko tarcie i banalna przyjemność. Seks to również jakiś przekaz i komunikowanie się ludzi .
Autor pisze - U mnie seksu rzeczywiście jest bardzo dużo, a pod względem estetycznym najbliżej mi chyba do prozy amerykańskiej: Rotha, Millera, Bukowskiego, serwuję czytelnikom ostry seks, choć zwykle bez perwersji.
Ja myślę ,że jest jednak dużo perwersji ,jest to sepecyficzna perwersja ,ale nie będę o tym pisać ,nie mój to interes , niech sobie ludzie poczytają ,każdy ma trzecież inny smak i gust .
Co do Roth ,które b.lubie ,bo on pokazuje, kobiety mądrzejsze bardziej cwane i świadome siebie ,takie które z czasem zyskują siłę i zaczynają kierować się własnymi przyjemnościami i są czasem hedonistkami ale świadomymi siebie (nie są tylko dymane ) bo wiedzą ,ze ciało zachowuje=zapamietuje historię życia w tym samym stopniu co umysł ...wiec zarządzają nim troche mądrzej niż bohaterki u Millera, Bukowskiego czy Gołębiewskiego .Każdy jednak patrzy z innego punktu widzenia -autor to mężczyną więc na swoją perspektywę .Każdy ma swój margines i to jest ciekawe ...ta wolnośc bycia w prawdzie o sobie ...obojetnie jaka ona jest