Piszesz, że w przyszłości znikną drukowane książki. To realna wizja? — Jest taka możliwość, że książka stanie się czymś w rodzaju bibelotu, elementem wystroju mieszkania. Tradycyjna papierowa książka, współcześnie okazuje się dużo mniej funkcjonalna, niż książka w formacie cyfrowym. Książkę w pliku można przeglądać, wyjmować dowolne cytaty, dowolnie kopiować. Nie jest to już żadne science-fiction. Powstaje projekt biblioteki, która dawałaby dostęp on-line do wszystkich wydrukowanych książek na świecie.
Książki w sieci sprawią, że będziemy więcej czytać? — Nie jest to wcale takie pewne. Nie kreślę optymistycznych wizji. Piszę o pewnych zaletach digitalizacji kultury. Dostęp do literatury z pewnością stanie się łatwiejszy, ale nie sądzę, żeby dzięki temu zwiększyło się czytelnictwo.
Jak zmieni się sposób konsumowania literatury? Rośnie przecież grupa czytelników wychowanych na blogach internetowych. — Zapanuje absolutna dowolność korzystania z tekstu. Będziemy szukać interesujących nas fragmentów, nie czytając całych powieści. To może sprawić, że będziemy korzystać z kultury w sposób bardzo wyrywkowy. Do pewnego stopnia może to prowadzić do wtórnego analfabetyzmu.
|