W dzisiejszej „Rzeczpopolitej” ukazała się recenzja Krzysztofa Masłonia z „Melanży z Żyletką”. Znany krytyk w tekście pt. „Zabawa w życie z małolatą ostrą jak żyletka” powtarza w większości to, co pisał na okładce książki, a ponadto m.in.: Na haśle „Sex, drugs & rock’n’roll” nie jeden już zrobił karierę. Autor precyzuje: nie rock, lecz punk rock. (...) „Melanże z Żyletką” to oczywiście opowieść o miłości. Perwersyjnej, ale miłości. Jakby się uprzeć, jest to nawet rzecz o dążeniu do miłości idealnej. Dążeniu, rzecz jasna, niespełnionym. Bo też i ten romans (ha, ha...) młodziutkiej dziewczyny z 15 lat starszym od niej partnerem skazany jest na klęskę, a podtrzymuje go jedynie, czy mówiąc wprost, podlewa – alkohol. |