Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Złam prawo - fragment części II
2. Mrówa-punkówa
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Disorder i ja
7. Kolejny projekt okładki
8. Kabotyn Rotten, Sex Pistols dziady
9. Jarocin 2008
10. Sylwia
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
Recenzja z "Lampy" Czwartek, 22 Lutego, 2007
Kazimierz Bolesław Malinowski
  Obszerna recenzja Kazimierza Bolesława Malinowskiego ukazała się w "Lampie" nr 2/2007 pt. "Poppseudopunk". Poniżej pełen tekst.
– Co to znaczy indyferentny? – Obojętny. – No co ty? To taki jak ty. – Taki jak ja czasami. – Nie wiedziałam. – Teraz już wiesz. – A ambiwalentny? Często używasz tego słowa... – Niezdecydowany. Mam ambiwalentny stosunek, czyli nie bardzo wiem, co wybrać, bo jedno i drugie znaczy dla mnie tyle samo. – Wszystko potrafisz wytłumaczyć. –Staram się dla ciebie.
Otóż, by posłużyć się terminologią autora utworu Xenna moja miłość, mój stosunek do jego dzieła jest nieindyferentny lecz ambiwalentny. Bo oto mamy długo oczekiwaną powieść ze sfer punkowych i nie jest to powieść nudna, ale niestety, nie jest to udana powieść. Chyba, że postanowimy, że skoro nie jest nudna to już udana. Ale ja sobie tak nie postanawiam, gdyż jako emerytowany punkowiec czuję się nią oburzony. Punkowy bowiem w tej opowieści jest tylko sztafaż, a opisuje ona losy zbłądzonego autoerotycznego kabotyna z pozycji drobnoburżuazyjnych. Tak więc na prawdziwy punkowy epos przyjdzie nam jeszcze poczekać. Ale dopuszczam jeszcze jedno odczytanie tej powieści, które pozwoliło by zakwalifikować ją jako prawie znakomitą. O tym dalej.
Napisana w konwencji spowiedź z szalonej miłości prezentuje nam blaski i cienie bohatera podmiot liryczny, który przedstawia się jako poczytny: Może w czasach Goethego można było wzdychać i pojękiwać, dziś trzeba harować w każdej społecznej roli, także w roli wykreowanego przez media i wydawcę popularnego pisarza lat ponad trzydzieści, lecz nadal sercem pankowiec bo czym skorupka za młodu. Na koncercie pogując poznaje młodę laskę, prostą proletariacką narkomankę. –Co brałaś? –Wszystko. – I co bierzesz nadal? –Nie od kilku miesięcy nic nie biorę. Nawet trawki, z którą wywiązuje szalony romans – Chciałem zaszpanować i zapłaciłem złotą kartą visa. No stary, dobry początek. Od tego momentu wydarzenia nabierają tempa. I następują jeden po drugim nudne opisy permanentngo pijaństwa i gorącego seksu. Wyliczanie jakie to nie knajpy z odlotową atmosferą, ostra muzyka, kłęby dymu, alko. Bezwstydne cytaty opisów lokali z wyszynkiem in extenso, pobrane z internetu, ze strony clubber.pl jak ujawnia rozbrajająco, a następnie darzy czytelnika szczerością: Na koniec taka oto moja refleksja–niedługo w ogóle przestaniemy książki pisać, wystarczy przeklejać stosowne cytaty z Internetu. :) Tak, używa emoticonów, nie tylko w tym miejscu. Pobladłem.
Bohater nasz demonstruje z dumą swój bezkompromisowy hedonizm polegający na promiskuityźmie oraz upadlaniu się alkoholem oraz nie zawieraniem zobowiązujących związków oraz ubieraniu się w markowe ciuchy, których pankowskie utensylia są elementem. Lecz oto trafia kosa na kobietę fatalną, po pankosku kurew. Wielu miałaś facetów? A kto by ich zliczył. Wielu. Po imprezach–u mnie, u nich. Jednorazowe strzały, haryzmatyczną tytułową Xennę. I zarysowuje nam się oś dramatu – podmiot zakochuje się z wzajemnością, lecz drugi człon wzajemności poczyna napierać na stały związek z wybranym, co konfliktuje z jego ideowo wyznawanym trendy singielstwem i tak już pozostaje do końca utworu. Ona napiera, on rejteruje, ale kocha i pragnie fornikować nadal. W desperacji bierze jakiegoś poczciwego faceta, żeby z nim życie sobie ułozyć, choć kocha bohater. Bohater godzi się na trójkąt, wygodnie mu, ma swoje za friko. Opisanie tych bolesnych podchodów, choć fabularnie banalne, ale pełne pasji, jest najautentyczniejszym i dość sprawnie zmontowanym elementem tej książki. Uderza dęta fikcja w szkicu społecznej pozycji naczelnego bohatera: młodych pisarzy żyjących z książek jak basza w Polsce nie ma.
Ach ta dzisiejsza młodzież, no ja wiem, nihilizm, każde pokolenie to musi jak różyczkę i odrę, ale tak do boleści strywializowany? Jest w tytule miłość. Udany seks to dziewięćdziesiąt procent relacji damsko–męskich, jeśli się choć trochę staramy i mamy kontekst. :) To wygląda na przeklejone z „Tiny” albo „Cosmo”. No to zapraszamy do obsceny: ...zaczynam pieściś jej cipkę, jest całkowicie mokra. Dalej ...próbowałem wsunąć palec w jej cipkę, ale była sucha...dalej zanurzyłem palec w całkowicie mokrej piździe. Następny epizod – ...nie protestuje, gdy zanurzam palec w jej cipce. Jeszcze, jeszcze – kiedy odchyliłem majtki i wsunąłem palec krzyknęła. A to tylko opisy pieszczot wstępnych.
Me pokolenie dorastające w cieniu perschingów i cruisów, owszem kontestowało nihilistycznie, ale z niejako pogłebioną refleksją krytyczną, wrażliwością społeczną, oraz ideowym zaangażowaniem, WiP, Międzymiastówka Anarchistyczna, czarne i czarno-czerwone flagi. To był gdański Ruch Społeczeństwa Alternatywnego z Janym Waluszką który w 1984 r. zatrzymał komuszkowski pochód pierwszomajowy i chodził na Zaspę pod blok Wałęsy śpiewać mu Stary niedźwiedź mocno śpi. To była Anarchistyczna Akcja Studencka Marka Kurzyńca, co zokupowała studium wojskowe Jagiellonki, co się skończyło zniesieniem militaryzacji żakostwa. Lubelska Autonomiczna Grupa Anarchistów ze swoim Ośrodkiem Wolnej Kultury, radyjkiem FM i drukarnią. Mieliśmy pokoleniowe doświadczenie walki z systemem i nie był to system Windows. To było doświadczenie grupowej solidarności w konfrontacji z organami przemocki i zapultanymi oportunistami.Wtedy noszenie irokeza i glanów to były nieustające legitymowania milicyjne, walenie w pysk i dołeczki. To były zadymy, pały, gaz łzawiący i suki. Anarchopanki, to była armia zdradzonej solidarnościowej rewolucji, no future znaczyło dla nas, że nie mamy złudzeń na zwycięstwo, aleśmy na to lali. Można się z tego podśmiewać z naszej naiwności, ale uprasza się o szacun dla szczerej wiary. Towarzysze z tamtych lat nie usiłowali wkręcać się potem do establiszmentów. Nie dla tego ze byli jełopami. Sam się domyśl czemu. Nasz bohater zaś szczytuje czymś takim: Mało co mnie w życiu kręci, ale czasem wpadam w radykalne klimaty i gotów jestem publicznie chwalić terrorystów. (...) Jestem jednak anarchistą i pacyfistą – bycie punkiem zobowiązuje. A jak mu się znudzi bój o inny świat jest możliwy to relaksuje się: – Roztaczałem wokół siebie aurę bogatego zadowolonego samca, a to przyciąga jak magnes. W miarę postępów akcji jest bowiem coraz bardziej szmalcowny, a pankiem pozostaje gdyż uległ nieodwracalnej fiksacji. Kupił sobie instant wersję doświadczenia buntu punk i trzyma się jej jak pijany płotu, nie przestając być w istocie drobnomieszczańskim pijanym bucem.
Moja wersja kółka ratunkowego dla historii opowiedzianej przez Gołębiewskiego jest jak następuje: autor działał, z pełną świadomością co nam chce opowiedzieć i opowiedział o byłym rewolciarzu co się samozapluł i poszedł na służbę wolnego rynku w branży pisanie durnot za kaskę. Zalkoholiczał, bo nie mógł znieść samego siebie przed lustrem. Spotkał młodą ostrą laskę i ona przypomniała mu jego własny żar ze szczenięcych lat. To go do niej przywiązało jak psa. Ale że już zgnił od środka, nie był w stanie przeskoczyć na drugi brzeg, oddać siebie, bo, wybaczcie, nie ma miłości bez oddania, choć dziś modne jest pleść, że czemu by nie. W istocie mimo ciągłego dymańska nigdy naprawdę się nie spotkali, bo stchórzył przed skokiem. Ona go wołała jak syrena, „kochaj mnie a będę twoja”, ale on chciał ją kochać tylko w sensie posuwać, jej jako osoby do zrośnięcia się życia z życiem już nie chciał, bo to niewygodne, wolał zgrywać wolnościowca. Tak jak wykręcił się od nonkonformizmu, tak i wykręcił się od wołania miłości. Bo kurde wygoda to zasada naczelna. Potem zresztą nasz bohi żeni się z jakąś przypadkowo zapłodnioną laską, ma z nią syna, ale jego rodzinne życie to porażka, żoną gardzi, syna traktuje jak chomika. Mamy więc obraz stuprocentowego palanta, powtarzającego chełpliwie: Źli chłopcy dostają to, co najlepsze.
Świadomie skonstruowana byłaby to parabola losów mojego przycwelowanego kapitalizmem pokolenia. Jeśli Gołębiewski namalował to przytomnie, jest wybitny. Lecz mam przesłanki do zachowania sceptycyzmu, co o nich wspomniałem.
Jako się rzekło, powieść jest ze sfer pankowskich przeto następuje tu raz po raz cytating z kultowych formacji tej subkultury, a to Patyczak i Brudne Dzieci Sida, Włochaty, Deuter, Zielone Żabki, Uliczny Opryszek, Post Regiment, CKOD, Biała Gorączka, oraz licznych zagranicznych. O dziwo ani wzmianki o najważniejszej pankowej kapeli, anarchistycznym Dezerterze, symptomatyczne.
To dzwonię do Patyczaka, mówię mu, ty wiesz jest taka powieść nowa ze sfer pankoskich, tam normalnie bohaterka po koncercie czuje się zaszczycona twym autografem (...w swoim notesiku zbierała autografy. Skakała ze szczęścia, jeśli mogła porozmawiać po koncercie z Patyczakiem) i co mi powiesz? – No co ty? – on mi na to. Nie zapamiętał jej. Ale, no sory, jakim cudem można zapamiętać postacie występujące w realu fikcyjne?
Źródło "Lampa" nr 2/2007
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Niedziela, 19 Sierpnia, 2007 adipex adipex@drokolon.com
adipex
Odpowiedz
Nice good site,dont let it go away.
Piątek, 2 Marca, 2007 alfa
punkowa dusza cd.
Odpowiedz
to co mi się jeszcze rzuciło w oczy to takie licytowanie się... czemu są fragmenty Analogsów, a nie ma Dezertera... Kurde przecież nie można okrasić książki cytatami wszystkich kapel. Znalazło sie miejsce na Crassa i ja jestem usatysfakcjonowana :-). Dezertera też słuchałam, jeździłam na ich koncerty, dziś też jadę :-), ale chyba te teksty do tej treści niezbyt by pasowały? Punk nie jedno ma imię, ma różne oblicza, nie jest płytki, monotematyczny, przez to jest tak ciekawy, każdy ciut odjechany człowiek może znaleźć coś dla siebie, coś swojego.
Piątek, 2 Marca, 2007 Alfa kazamuko@wp.pl
punkowa dusza
Odpowiedz
Trochę dziwna ta recenzja, bo odwołująca się do punka, a z tak zakręconym momentami słownictwem, że myślałam, że czytam jakąś broszurę agitacyjną. Wydaje mi się, że należy zrozumieć, że ludzie są różni i różne obierają drogi w życiu, czasem nieźle się w nim gmatwają. Dla mnie ta ucieczka przed miłością Xenny nie jest jakaś absurdalna, wiem że w życiu rzadko są happy endy. Dużo zależy od tego czym jesteśmy naznaczeni, jaki był nasz dom rodzinny, doświadczenia. Ja weszłam w dorosłość wiedząc jedno: żadnych związków, żadnego małżeństwa, dzieci. Czułam całą sobą, że to nie dla mnie. Żyłam chwilą, koncerty, muzyka, znajomi, nauka - mój obowiązek wobec rodziny, aż zakochałam się w jednym punku i mi totalnie odwaliło. Kochaliśmy się i usiłowaliśmy stworzyc coś swojego, pięknego, ale z takim bagażem jaki mieliśmy oboje było to poronione, choć staraliśmy się. Po 16 burzliwych latach nie jesteśmy już ostatecznie razem. Ja go nadal gdzieś na dnie mojej duszy kocham, on dziś nadkłada drogi by wziąść naszą córkę bo mu napisałam sms-a że chcę pójść na koncert, wydaje mi się że chce żeby mi się jakoś ułożyło, choć bez niego. Miłość czasem przynosi zbyt wiele emocji, bólu.
Moim zdaniem w książce jest wyraźnie zaznaczone, że oni różnią się tam między sobą. Kochają się ale niezbyt pasują do siebie. Jest to zarysowane, że trafiło go na jej punkcie, ale że to jest tak bez sensu. Z doświadczenia wiem, że można kochać kogoś, do kogo się nie pasuje i życie z tą osobą na dłuższą metę jest destrukcyjne, więc albo się w tym tkwi, albo ewakuuje ucieczką, zostawiając sobie wspomnienia wspólnych chwil, udanego seksu z tym kimś i niemożliwie idealizując ją i to co było, jednak wiedząc, że powrotu nie będzie... czasem zadręczając nowych partnerów opowiadaniami rodem z przeszłości. Bo choć idzie się do przodu czasem jakaś część tkwi w przeszłości, nie może się od niej oderwać. Co do wspólnych wibracji z osobami z punkowskich klimatów, to jak najbardziej tak. Jakiś czas temu w knajpce dla artystów bawiłam się ze znajomymi i wszytko było ok. oprócz muzyki, która była tak okropna, że aż mi się chciało płakać, a znajomi mnie jeszcze na parkiet wyciągali. Pomyślałam ok. może można bawić się i przy takim gównie... trochę się pokręciłam i wróciłam na kanapę, zauważyłam, że jeden gość też jakoś tak niezbyt się w tym czuje. Wylądował na tej kanapie obok mnie, spytałam go więc z ciekawości jakiej muzyki słucha prywatnie, w domu, bo oczywiste było dla mnie że nie takiej, a on mi na to, że PUNKA. Momentalnie gadka zaczęła się klieić, choć pierwszy raz go widziałam na oczy, a jak zaśpiewałam mu kawałek Mitwocha "chować się bo nadbiega tłum, wiele rąk i zbyt mało głów" to gość poleciał do baru po browary nawet nie pytając czy mam ochotę... Mam 37 lat, ponad dwadzieścia lat chodzę na koncerty, nadal mnie to bawi i jestem idealistką. Nie biorę udziału w wyścigu szczurów, kasa nie jest tym co mnie interesuje najbardziej. Jednak jestem na tyle tolerancyjna, że nie sądzę, że ktoś kto ustawił się w życiu, doszedł do kasy jest burżujem. Cześć moich kolegów punkowców ma firmy, lepiej, gorzej płatne prace, samochody itd. Płacą za to cenę ze swojego czasu. Nic w życiu nie jest za darmo, może oprócz miłości. To jest ich wybór, nie mnie oceniać. Poza tym czuję z nimi więź, kontakt, lubimy się nadal choć trochę odmienne mamy cele. Jest takie piękne słowo tolerancja, o którym autor recenzji jakby zapomina. Poza tym książka to przecież nie real, zawsze jest w niej jakaś literacka fikcja, wymyślona fabuła. Nie powinno się brać wszystkiego dosłownie. Ja wybrałam w niej to co mi się podobało, obrazy o punkowskim kolorycie, bo tęksnię za tym, bo to jest ponad połowa mojego życia, bo nie potrafię wydorośleć i czuję się chyba nadal punkówą. Co to za słowo emerytowany punk? Czyli, że co na koncerty nie chodzi, że zgnuśniał, zdziadział, że nie wierzy już w swoje ideały?
Z pewnością brak książek osadzonych w tych klimatach, chciałoby się czytac więcej rzeczy tak blikich swojemu sercu. a emtionki są ok :-)
Piątek, 23 Lutego, 2007 Siwa(M.)
a mnie się podoba
Odpowiedz
A mnie podoba. Tzn. może widzę tutaj jakas frustrację podstarzałego punka, a do tego faceta, któremu nigdy sie tak nie udało, no i w istocie komentarz do ksiazki był dosc krotki, raczej dogłebna krytyka postaw pisarza, jednak by sie nie sprzedać, nie od razu trzeba zbierać puszki, tylko faktycznie jeszcze w coś wierzyć i nie uważać, że wszystko, co się robi jest wspaniałe. Ale ja to mam jeszcze te 19 lat i pewnie jestem zbytnia idealistką, moze dorosnę, choć i zmojego punku widzenia dobrze znac, albo chociaż wiedzieć, ze są jeszcze Ci, którzy sie nie pogubili w tym, co dawniej potrafili z łatwością pochować i zdeptać. I wcale nie szukam tutaj autorytetów i wzorców, wręcz przeciwnie. Bardziej potwierdzenia, że nie oszalałam będąc taką, jaką jestem.
Czwartek, 22 Lutego, 2007 wyhu!ana
dopierdalanka
Odpowiedz
no coz...cala ta recenzja to jest dopierdalanka ze to jakis pseudopank,a nie tekst na temat ksiazki..pojawia sie jedynie ze ksiazka nie jest nudna ale nie udana,choc jakies to nie wyjasnione dlaczego wg malinowskiego "xenna" udana powiescia nie jest..i po pierwsze chcialam zauwazyc ze bohater jest szczery,nie mowi o sobie ze jest punkiem, ale przyznaje ze dla niego to raczej pewien klimat do ktorego go ciagnie,a zyje tak zeby bylo mu wygodnie ( a poza tym pieniadze jakby na to nie patrzec daja wolnosc (tylko trzeba miec do nich dystans) iniejest tak ze kto je ma to od razu drobnomieszczanski buc jest-...)
po 2. umowmy sie - jak bylam mlode dziewcze to tez mi sie wydawalo ze cala ideologia ma sens i to nie jest tak ze raptem mnie rzeczywistosc dopadla i trzeba bylo zaczac sie kurwic - po prostu z wiekiem sie madrzeje...gdzies tam podziwiam ludzi do dzis wiernych w 200% punkowi (np zapoznalam w jarocinie 35 letniego zula first class, w glanach ze smietnika, zyjacego min. ze zbierania puszek i proszenia o drobne itd - wygladal na szczesliwego:)) i w sumie sadze ze to swego rodzaju odwaga tak zyc...tyle ze wymaga chyba jakies dysfunkcji psychicznej...w kazdym razie tak naparwde istotne jest to ze w czlowieku zostaje bunt mlodych lat na zawsze juz i choc w innej formie, nieco przyglaskanej, to wazne ze jest, co objawia sie podejsciem do calej "powaznej" sfery zycia, w ktorej choc sie uczestniczy to jednak z duuuzym dystansem, humorem i ironia...i z doswiadczenia widze ze spotykajac ludzi w sytuacjach tzw. sluzbowych ZAWSZE jak sie z kims tak po prostu dogaduje i czuje dobra chemie okazuje sie ze dana osoba ma przeszlosc punkowska!to po prostu w czlowieku zostaje i to jest najwazniejsze a nie ze ma samochod i jakiej marki...
no a po 3 teraz to juz dosram recenzentowi ale mu sie jednak nalezy (choc rozbawil mnie bardzo tym swoim tekstem)- no tak sie niefortunnie sklada ze jedynym zanczacym osiagnieciem pana malinowskiego jest zrobienie dziecka tegorocznej lauretace nike...:)poza tym pan mailnowski jest 40-letnim punkiem-artysta - anarchista, pisze, rzezbi i maluje..to tak informacyjnie, jakby ktos go nie znal:) i zdaje sie ze jezdzi tramwajem zapraszajac laski na nalesniki do baru mlecznego,stad moze to jego wkurwienie i tendencyjna recenzja...:)
Czwartek, 22 Lutego, 2007 sergiej nofun76@o2.pl
oi
Odpowiedz
1. niech pan malinowski sam napisze wspaniala ksiazke o prawdziwym panku.
2. ja sie zalamalem dopiero kiedy przeczytalem ksiazke "punk rock later", ktora wygladala jak reklama unii europejskiej, a to byly wywiady z bohaterami /nonkonformistami tamtych lat.
3. pelno jest takich "pankow" na koncertach w stodole, ktorzy przychodza na takie kapele jak israel dezerter czy tam uk subs mlodosc chyba swoja powspominac, ale jakos nigdy ich nie widac na undergroudowych koncertach czy sklotach.
4. naprawde malo takich ludzi jest co nie dali dupy systemowi, ale dezertera wspomnianego przez malinowskiego lubie i szanuje, ale ich slynna historia z warner (miultinationals) tez jest czescia ukladu "babilonskiego".
ps no i emotikonki mi nie przeszkadzaly, jakie zycie taki rap jak to sie mowi potocznie. moze co mozna maslowskiej tego nie moze autor xenny ;)
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz liczbowo cyfrę trzy
Dodaj
 
AntyRadio - Radio BEZ Zasad
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Analiza oglšdalności witryny
Aktualny PageRank strony xenna.com.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO
© 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2