21 marca w "Dzienniku" ukazała się recenzja "Xenny" autorstwa Dominiki Bieńkowskiej, poniżej zamieszczamy jej przedruk.
Stary punkowiec spotyka młodą postpunkówkę. Różnica wieku nie jest duża (9 lat), ale dla bohatera stwarza podział: na zgreda i dziewczynkę. Zgred, znany pisarz, chce zaimponować tytułowej Xennie (imię pochodzi od kultowego punkrockowego zespołu), ubiera się młodzieżowo, zadaje szyku pieniędzmi i łóżkową wprawą. Nie może jednak zaoferować swojej dzikusce tego, czego najbardziej potrzebuje: stałego związku. Debiut Gołębiewskiego jest zgrabnie promowany. Powieść ma stronę internetową. "Nowy Charles Bukowski" - zachwyca się Witold Horwath na okładce książki. Zaletą książki ma być kolokwialny język. Zgoda. Treść jest jednak pretensjonalna. Nużą wciąż te same przygody bohaterów, polegające na wypadach do klubów, za miasto i mało urozmaiconym seksie. Podobnie jak wątek spotkania po latach kochanków w Meksyku, który rozmywa sie w narzekaniach bohaterów o uciążliwościach życia w tym kraju i papierowych opisach krajobrazów. "Nie jest to zabawa w młodzieżowy, subkulturowy folklor w stylu Masłowskiej" - podkreśla Horwath. I w tym przypadku ma rację. Gołębiewskiemu jeszcze daleko do sprawności autorki "Pawia królowej".
nie rozumiem słowa postpunkówa? kto to taki ? Myślę, że bez względu na to jak wyglądam, to w środku jestem punkówą, kultura masowa mnie nie interesuje, żyję na marginesie codzienności większości ludzi i ich spraw, mamy inne priorytety. Mam kumpelę co ma 19 lat i świetnie się dogadujemy, czy ona została by sklasyfikowana jako pustpunkówa, he he bo urodziła się później?
A co do książki to tak jak z obrazami jedni lubią surrealizm, drudzy kubizm itd. ja Masłowskiej jeszcze nie czytałam, więc nie wiem jak pisze. Ludzie, ktorzy korzeniami są w tych klimatach mają do niej stosunek pozytywny, paru kumpli już ją przeczytało i wszyscy są na tak :-). I to jest chyba najważniejsze, bo pisze się nie dla krytyków a dla czytelników. Tu czytelnik jest dość specyficzny, bo bywa nieźle pokręcony.