Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Złam prawo - fragment części II
2. Mrówa-punkówa
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Disorder i ja
7. Kolejny projekt okładki
8. Kabotyn Rotten, Sex Pistols dziady
9. Jarocin 2008
10. Sylwia
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
Punk frykcyjny Piątek, 12 Lutego, 2010
Malwina Wapińska
  W "Dzienniku" nr 30/2010 (wydanie weekendowe: 12-14 lutego, dodatek "Kultura") ukazała się recenzja pt. "Punk frykcyjny" z powieści "Złam prawo". Recenzentką jest Malwina Wapińska.
Powieść „Złam prawo” Łukasza Gołębiewskiego miała pokazać mroczny, brudny, na wskroś męski świat. Ale szukanie w niej psychologicznej głębi wymaga sporego samozaparcia.
Termin „rock’n’roll” sam w sobie oznacza uprawianie seksu – powiedział kiedyś muzyk o reputacji tak mrocznej, że chcąc uniknąć zgorszenia, jego nazwisko zachowam dla siebie. Akt płciowy, rzecz jasna, wspomniany artysta określił w sposób daleko bardziej dosadny, nie o to jednak chodzi. Rzecz w tym raczej, że autor cytatu w krótkich żołnierskich słowach zdołał ująć myśl, na której wyrażenie Łukasz Gołębiewski poświęcił już cztery książki.
„Z bohaterem Gołębiewskiego spotykam się już nie po raz pierwszy i nie kryję, że lubię faceta: wiecznie zbuntowanego Piotrusia Pana, kochanka małolatek, gorzały i punk rocka” – napisał wylewnie o najnowszej powieści Gołębiewskiego Witold Horwath. Ja muszę przyznać wprost: to, co Horwatha urzeka, mnie irytuje. Nie umiem polubić bohatera stale powracającego w tekstach autora „Xenny mojej miłości”. Bo też jest to postać utkana ze zdartych na wylot klisz: pogrobowiec Jarocina, który nigdy nie wyrósł z glanów i skóry, zapijaczony neurotyk, wieczny singiel i outsider, szukający zapomnienia w seksualnych przygodach. Najnowsza ksiązka pokazuje, że Gołębiewski z uporem godnym lepszej sprawy powiela własne pomysły, a wzbogacenie fabuły o intrygę kryminalną wnosi niewiele świeżości.
Krzysztof, jak na anarchistę przystało, istnieniem prawa i społecznych zakazów brzydzi się bardziej niż diabeł wodą święconą. Życie czterdziestoletniego punkowca to zatem wieczne imprezy, po których nieuchronnie następuje kac i niesmak wywołany pobudką u boku kolejnej nieatrakcyjnej znajomej. Źródła buntu Krzysztofa i jego nieprzystosowania do świata ma objaśnić część pierwsza powieści, cofająca nas do czasów dzieciństwa bohatera. Owszem, dochodzi wówczas do brutalnej i wyjątkowo tajemniczej zbrodni, na pierwszy plan wysuwa się jednak wątek wtajemniczeń cielesnych. Już na dziesięcioletniego Krzysia dybią tajemnicze ciocie, wyłaniające się z matczynej garderoby. Potem jest już tylko lepiej – małe dziewczynki nieustannie ciągną młodego człowieka w krzaki, domagając się zabaw w doktora, za co zwykle płacą srogim laniem od rodziców (sam Krzyś za to samo zostanie z aprobatą pogłaskany przez ojca po główce). Z okresu dorastania bohater wysnuje jeden wniosek: miłość boli i rozczarowuje, w dorosłym życiu Krzysztof postawi więc na seks jako źródło mechanicznej przyjemności, my zaś będziemy brnąć przez niekończące się opisy kopulacji. Miałby to być pastisz? Drwina z typu macho i sposobu przedstawiania męskiej seksualności w literaturze, zwłaszcza tej w wersji pop? Jeśli nawet, trudno z tej lekcji wyciągnąć jakikolwiek konstruktywny wniosek.
Jest w powieści Gołębiewskiego swojski klimat PRL-u, jest nostalgia za czasami Jarocina i rock’n’rollowego buntu. Tyle, że liczne wątki „Złam prawo” znajdziemy w wielu znacznie lepszych książkach. Alpaga oraz tanie papierosy lepiej smakują u Stasiuka i Vargi. Mrocznej zagadki wieku pierwszych wtajemniczeń lepiej szukać u Hellego. A jeśli tęsknimy za typem macho, który z wdziękiem poniewiera uległymi partnerkami, warto raczej wypożyczyć kilka filmów z Humhreyem Bogartem.
Źródło „Dziennik” nr 30/2010
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Niedziela, 14 Lutego, 2010 abc
dlaczego ciągle są nieatrakcyjne te kobiety ?
Odpowiedz
"Życie czterdziestoletniego punkowca to zatem wieczne imprezy, po których nieuchronnie następuje kac i niesmak wywołany pobudką u boku kolejnej nieatrakcyjnej znajomej." szczególnie smutne jest ta nieumiejstność widzenia piękna czy ukrytej głebi tych kobiet ,wszystkie kobiety wydają mu się przeważnie mało atrakcyjne ,bo sam chyba jednak ten bohater Krzysiek musi się gdzieś podświadomnie czuć się mało atrakcyjny ,jego zycie to lustro jego psyche ?!nie zbyt piekniej chyba
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz słownie liczbę 7
Dodaj
 
AntyRadio - Radio BEZ Zasad
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Analiza oglšdalności witryny
Aktualny PageRank strony xenna.com.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO
© 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2