Zniknięcie w ciągu najbliższych lat księgarni, a także zawodów poligrafa i księgarza - w związku z digitalizacją literatury i rozwojem internetu - prognozuje Łukasz Gołębiewski w przygotowanej do druku książce "Szerokopasmowa kultura". "Odłożymy do lamusa historii nie tylko książkę w formie papierowego kodeksu, ale także płytę CD jako przedmiot i płytę DVD jako przedmiot. Dziś kultura - oprócz rzeźby i architektury w ogóle nie potrzebuje formy materialnej i przestrzennej. Jesteśmy w stanie zaspokoić się kulturą w postaci wirtualnej, w formie pliku" - twierdzi autor wydanej przed rokiem "Śmierci książki. No Future Book". Jak przekonywał w czwartek w Kielcach bibliotekarzy podczas spotkania zorganizowanego w ramach Targów Edukacyjnych, plik ma bardzo wiele funkcji, których książka papierowa nie posiada. Najważniejsza z nich to możliwość przeszukiwania wewnątrztekstowego, wycinania fragmentów tekstu i kopiowania - ocenił. Zdaniem Gołębiewskiego, jednak zrezygnujemy z materialnych nośników dóbr kultury głównie ze względów ekonomicznych. - Powielanie, składowanie i transmisja książki w formie pliku nic nie kosztuje; jedyny koszt, jaki finansujemy w związku z kulturą w formie zdigitalizowanej, to koszt praw autorskich - wyliczał Gołębiewski. Zgodnie z hipotezą autora "Szerokopasmowej kultury", dystrybutorami książek, filmów, muzyki i innych dóbr duchowych będą niebawem firmy telekomunikacyjne, które - podobnie jak operatorzy telefonii komórkowej aparaty - udostępnią klientom niezbędne czytniki elektroniczne za "złotówkę". Za dostęp do dóbr kultury odbiorcy będą płacić dystrybutorom comiesięczny abonament. W pakiecie otrzymają w zamian pewną liczbę czasopism, książek, filmów i nowości muzycznych - przewiduje publicysta-futurysta. - Ta wizja nie jest utopią - podkreśla. Kultura pójdzie w kierunku opłat abonamentowych, dlatego że umożliwi to technologia, ale także z tego względu, iż właściciele praw autorskich i organizacje nimi zarządzające, nie umieją - od dekady - rozwiązać problemu: jak pobierać od ludzi pieniądze za rzeczy, które mogą bezpłatnie ściągać z internetu - przepowiada Gołębiewski. Zapewnia przy tym, że gdy kultura stanie się dostępna w abonamencie, nie będzie zainteresowanych tym, żeby ją kraść, a jednocześnie legalność oferowanych dóbr będzie zagwarantowana przez ich dostawcę. - W przeciwieństwie do księgarzy i poligrafów, bibliotekarze na wiele lat mają zapewnione zajęcie, bowiem na nich spoczywa zadanie, żeby dorobek myśli ludzkiej był szeroko dostępny w formie cyfrowej - pocieszył słuchaczy autor "Śmierci książki". |