Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Mrówa-punkówa
2. Złam prawo - fragment części II
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Od Absyntu do Zarazy
7. Disorder i ja
8. Spotkanie autorskie we Wrocławiu
9. Bomba w windzie - nowe propozycje okładek
10. Sylwia
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
"Gazeta Tczewska" o spotkaniu w Tczewie Niedziela, 8 Marca, 2009
Wawrzyniec Mocny
  7 marca 2009 "Gazeta Tczewska" zamieściła relację Wawrzyńca Mocnego ze spotkania z Łukaszem Gołebiewskim, Przemysławem Guldą i Szymonem Wątorkiem zorganizowaną przez tczewskie Alternatywne Centrum Kultury "Zebra". Prezdrukowujemy poniżej artykuł pt. "Powieści Nowej Fali zmyślone, ale... prawdziwe".

Dla jednych to jest brudne, a dla innych co innego. Jest w moich opisach realizm, ale są rzeczy brudniejsze. Gdybym przeczytał ten fragment w miejscu ociekającym krwią i chorobami, to wówczas moje opisy byłyby... optymistyczną wizją.

ACK „Zebra” postanowiła wyjść naprzeciw oczekiwaniom pasjonatów nowych nurtów w literaturze. Głównym daniem podczas otwarcia biblioteczko-kawiarenki literackiej w „Zebrze” było spotkanie z punk-rockowymi pisarzami tzw. Nowej Fali.
Alternatywne książki można w Tczewie wypożyczać, trzeba tylko spełnić dwa warunki: zapisać się i wpłacić kaucję 30 zł. Członkowie „Zebry” boją się, że mogą nie otrzymywać zwrotów...

Parę słów o sobie
Zaproszeni pisarze okazali się młodymi ludźmi. Łukasz Gołębiewski zdradził, że na co dzień jest właścicielem wydawnictwa „Biblioteka Analiz” i przez 10 lat był dziennikarzem, m.in. „Rzeczpospolitej”. Przemysław Gulda do tej pory pracuje w „Gazecie Wyborczej”. Pisze też do paru innych pism. Co ciekawe bawi się w DJ-owanie. Podobno niedługo zobaczymy i usłyszymy jak wprawia w wir klientelę tczewskiej Tromby. Z kolei Szymon Wątorek gra w zespole punkrockowym.
- Bawię się publicznymi pieniędzmi, wydając je na lewo i prawo, organizując koncerty – wyznał. - Może nie jestem wybitnym pisarzem ani muzykiem, ale robię to, bo mam na to ochotę.
Co dziwne dwóch autorów – dziennikarzy było zdania, że język „gazetowy” wypacza styl (a nawet go zabija, bo dziennikarz przejmuje styl gazety) i narzuca pewną sztampowość.
Można było wywnioskować, że cała trójka wywodzi się z punkrocka, co widać już po ich stylu ubierania się.

Po fragmencie prozy
Dla większości gości książki autorów były czymś nowym, dlatego cała trójka przeczytała po fragmencie ulubionej powieści.
Fragmenty były nasycone żywym, choć potocznym językiem ulicy. Łukasz Gołębiewski czytał o trudnościach jakie wynikają z bliskiego sąsiedztwa „dresiarzy”. Była to barwna narracja.
Przemysław Gulda mówił o nieudanym podrywie, relacjach damsko-męskich z wplecioną krytyką książek Paulo Coelho i Williama Warthona. Szymon Wątorek podzielił się wątkiem opisującym dialog jednego z bohaterów z psem, na dość... nieokreślony temat.
Dialogi operowały także wulgaryzmami. Stylem przypominało to książki Doroty Masłowskiej, choć pewnie autorzy oburzyliby się na takie porównanie. Była to literatura opisująca współczesną rzeczywistość w dużym stopniu podpatrzoną, albo wynikającą z własnych przeżyć.

Fikcja czy rzeczywistość?
- Na ile utożsamiacie się z bohaterami, których opisujecie – zapytał jeden z organizatorów spotkania Adam Jagoda.
- Do pewnego stopnia utożsamiam się z nimi – stwierdził Łukasz Gołębiewski. – Przytoczony dialog był bardzo sytuacyjny. Narrator posługuje się moim językiem co pozwala na pewną autentyczność. Do pewnego stopnia opisane sytuacje są prawdziwe, ale na pewno nie piszę książek wspominkowych, ani pamiętnikowych. Stopień fikcyjności jest różny w poszczególnych powieściach.
- Przytoczony fragment pochodzi z książki, która składa się zarówno z historii prawdziwych, jak i fikcyjnych – dodał Przemysław Gulda. - Jedna z opisywanych historii wydaje się bardzo nieprawdopodobna, a mimo to jest prawdziwa.
Szymon Wątorek przyznał z kolei, że fabuły jego książek są fikcją literacką. W powieściach nie przedstawia też swojego alter ego.
- Lubię lakoniczny język. Bardzo uważam, by język był potoczysty, barwny i by książka dobrze się czytała... – stwierdził w pewnej chwili Gołębiewski.

Brudny świat - pojęcie względne
Szymon Wątorek odpowiedział na zarzut o brudnym języku.
- Dla jednych to jest brudne, a dla innych co innego. Jest w moich opisach realizm, ale są rzeczy brudniejsze. Gdybym przeczytał ten fragment w miejscu ociekającym krwią i chorobami, to wówczas moje opisy byłyby... optymistyczną wizją.
Pisarze byli jednak zgodni, że nie należy przesycać języka wulgaryzmami. Stwierdzili, że nie piszą po to by wychowywać, a raczej by dzielić się swoją wrażliwością.
- Nie mam jakiejś wizji by komuś coś przekazać... Po prostu chcę coś robić i to robię! – rzucił Łukasz Gołębiewski.
Na koniec dyskusja „zeszła” na internet, pisanie blogów (okazało się, że swój blog ma Łukasz Gołębiewski) i stosowanie emotikonów w języku.

Źródło "Gazeta Tczewska" 7.03.2009
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Liczbowo 4 + 1 =
Dodaj
alkohole antologie Bandyci Rodriguez Bomba w windzie Crass cytaty Disorder i ja film futbol Jarocin Jirafa Roja koncerty konkurs Krzyk kwezala kultura cyfrowa literatura Meksyk Melanże z Żyletką nauka Neurokultura No Future Book obserwacje opowiadania podróże pożegnania postawy punk recenzje rynek książki Spotkania autorskie statystyki Szerokopasmowa kultura We śnie wiersze Włochaty wywiady Xenna YouTube Złam prawo
 
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
  © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2