Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Złam prawo - fragment części II
2. Mrówa-punkówa
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Disorder i ja
7. Kolejny projekt okładki
8. Kabotyn Rotten, Sex Pistols dziady
9. Jarocin 2008
10. Sylwia
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
Wojna za trzy biliony dolarów Sobota, 26 Grudnia, 2009
Disorder
  Nakładem PWN wyszła kolejna po polsku (piąta już) książka Josepha Stiglitza, moim zdaniem obecnie jednago z najbardziej wnikliwych analityków procesów globalizacyjnych. Stiglitz zajmuje się przede wszystkim finansami, jednak przez pryzmat analiz inwestycji, spekulacji giełdowych, wydatków takich organizacji jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy (w latach 1997-2000 był głównym ekonomistą Banku Światowego) pokazuje jakie mogą być społeczne alternatywy źle lokowanych środków. Potrafi wykazać straty, ale zawsze wskazuje na potencjał zysków. Pozornie analizuje cyfry, bo te przemawiają do wyobraźni bankierów, prezesów korporacji, polityków, w rzeczywistości jednak zajmuje go przede wszystkim człowiek. Alternatywy, na które wskazuje Stiglitz, to świat sprawiedliwiej rządzony, świat bez wojen, bez barier, bez korupcji, bez spekulacji, bez głodu, bez społecznych niepokojów. Co najważniejsze, te altarnatywy to nie utopia idealisty, ale znajdujące odzwierciedlenie w rachunkach zysków i strat liczby. Wystarczy inaczej inwestować pieniądze. Ale, jak zawsze w biznesie, na innych przepływach finansowych ktoś zyskuje, ktoś traci. Zyskuje przeciętny obywatel, ale tracą - koncerny naftowe, dostawcy sprzętu wojskowego, przemysł ciężki, przemysł samochodowy. Zyskuje planeta, tracą najwięksi jej truciciele. Warto wnikliwie zastanowić się nad alternatywami jakie proponuje Stiglitz.
Najnowsza książka traktuje o kosztach wojny w Iraku, ale jak zwykle także o alternatywach. Można było utopić 3 biliony dolarów na wojnę, która nie osiągnęła żadnego z zakładanych celów. W Iraku nie było broni masowego rażenia, nie było Al-Kaidy, a ceny ropy zamiast się obniżyc - szaleńczo wzrosły. Stracono tysiące istnień ludzkich. Można było te pieniądze stracić, ale można było też wydać je inaczej - tylko jeden miesiąc obecności amerykańskich wojsk w Iraku kosztuje więcej niż wynosi roczny budżet ONZ lub łączny budżet 37 z 50 stanów USA. A bilion dolarów to np. 8 milionów dodatkowych mieszkań... A pomnóżmy to przez trzy!
Poniżej recenzja nowej książki Stiglitza. Tu link do mojej recenzji z książki "Wizja sprawiedliwej globalizacji", a tu link do recenzji z "Szalonych lat dziewięćdziesiątych". Recenzji "Globalizacji" nie potrafię znaleźć, gdzieś się chyba zapodziała w Sieci, ale to najlepsza z książek Stiglitza.
Amerykański ekonomista, laureat nagrody Nobla z 2001 roku, szef doradców ekonomicznych prezydenta Clintona wraz z finansistką Lindą Bilmes, dokonali mrówczej buchalteryjnej roboty, która momentami ocierała się o dziennikarstwo śledcze. Zbierając dane z rozmaitych źródeł rządowych dokonali bilansu kosztów wojny w Iraku. Według ich analizy wojna kosztować będzie amerykańskiego podatnika ok. 3 biliony dolarów. „Koszt bezpośrednich operacji wojskowych Stanów Zjednoczonych – bez uwzględnienia kosztów długookresowych, takich jak finansowanie opieki nad rannymi weteranami – już teraz jest większy niż koszt trwającej 12 lat wojny w Wietnamie. (...) W historii naszego kraju jedyną wojną, która kosztowała więcej, była II wojna światowa, kiedy przez cztery lata na różnych frontach walczyło 16,3 miliona amerykańskich żołnierzy, a łączne koszty (w dolarach z 2007 roku, z uwzględnieniem inflacji) osiągnęły około 5 bilionów dolarów”.
Autorzy książki bezwzględnie rozprawiają się z budżetami przedstawianymi przez administrację Busha, wskazują nie tylko na gigantyczne niedoszacowania (początkowo prezydenccy eksperci zapewniali, że Irak można odbudować za 1,7 miliarda dolarów), ale także na próby zatajania danych, na ustawione przetargi, korupcję i oszukiwanie Kongresu, o szarym obywatelu nie wspominając. A, jak wyliczono, amerykański podatnik wydaje obecnie „na każdego Irakijczyka prawie 500 dolarów miesięcznie, czyli 6000 dolarów rocznie. Warto podyskutować o tym, czy te pieniądze osiągnęły założone cele”.
Analitycy wskazują m.in. na wzrost cen ropy naftowej (z 25 do ok. 140 dolarów za baryłkę!), na większą niestabilność na świecie, na złe notowania Stanów Zjednoczonych w światowej opinii, wreszcie i na to, że pieniądze te można było spożytkować na inne cele – wzrost bezpieczeństwa narodowego, oświatę, ochroną środowiska, czy choćby obniżenie podatków. Co najgorsze, koszty wojny w całości finansowane są z zaciągniętych kredytów, a więc za wojnę zapłacą następne pokolenia (i to z odsetkami). Analiza uwzględnia także najważniejszy koszt – życia ludzkiego. „Rządowi urzędnicy często mówią o bezcennym życiu naszych żołnierzy. Ale z punktu widzenia kosztów ta bezcenność życia wskazywana jest w księgach rachunkowych Pentagonu po prostu jako 500 tys. dolarów – suma wypłacana spadkobiercom poległych”.
Stiglitz i Bilmes analizują jedynie koszty dla budżetu Stanów Zjednoczonych, jednak ich zdaniem w skali całego globu koszt wojny w Iraku był co najmniej dwukrotnie większy.
Znakomita książka, napisana z publicystycznym zacięciem, przede wszystkim z troską o demokrację. Skrupulatna księgowa analiza kosztów na polityków powinna podziałać jak zimny prysznic. W Stanach książka wywołała burzę, ogłoszona przed wyborami prezydenckimi przyczyniła się do zwycięstwa Baracka Obamy, który startował – przypomnijmy, bo sam już zdaje się o tym zapominać – pod hasłem natychmiastowego wycofania wojsk z Iraku, co postulują autorzy.
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Sobota, 30 Stycznia, 2010 Pan mi mów
bzdurt
Odpowiedz
wszystko to żydowskie brednie, chodzi o pieniądze, do których chcą się dobrać zawszone parchy.
Wtorek, 29 Grudnia, 2009 alfa
cena
Odpowiedz
Bardzo ciekawe. Ja bym tylko dodała, że być może administracja rządowa potrafi wycenić życie ludzkie, ale nie ma ceny za ból po stracie kochanej osoby. Każdy z nas jest niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Nie chciałabym pieniędzy za życie kogoś kogo kocham, bo chciałabym go mieć z powrotem żywego i w jednym kawałku. Myślę więc, że koszty tej wojny są o wiele większe i nie tylko materialne.
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz liczbowo trzy dodać trzy =
Dodaj
 
AntyRadio - Radio BEZ Zasad
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Analiza oglšdalności witryny
Aktualny PageRank strony xenna.com.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO
© 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2