Ci, którzy wierzyli w pokojowe zamiary prezydenta Baracka Obamy, mogą czuć się rozczarowani zapowiedzią, że zacznie on wycofywać wojska z Afganistanu dopiero za 18 miesięcy. Ponieważ natura ma sceptyczna jest, a politycy przyzwyczaili mnie do kłamstw, to myślę sobie, że za 18 miesięcy prezydent USA znajdzie 101 nowych powodów, dla których warto prowadzić wojny pod flagą w białoczerwone paski z gwiazdami na granatowym kwadracie. Talibowie, jak mówią, nie boją się, przeciwnie: "Wysłanie większej liczby wojsk przeciwko mudżahedinom sprawi, że więcej z nich stanie do walki, a ich opór będzie jeszcze silniejszy" - ogłosił w odpowiedzi Obamie rzecznik Talibów. Pewnie tak będzie. Świat stanie się jeszcze bardziej niestabilny. Zła i przemocy, lęku podsycanego przez media, przemysł zbrojeniowy i samych polityków będzie jeszcze więcej. Smutkiem to napawa, zwłaszcza gdy tyle jest globalnych problemów, które wymagają międzynarodowej solidarności i współpracy - nędza i AIDS w Afryce, korupcja w post ZSRR, rosnące bezrobocie właściwie wszędzie w kapitalistycznym świecie, pogłębiające się dysproporcje technologiczne, efekt cieplarniany i inne zagrożenia ekologiczne, tak lekceważone przez polityków... Zamiast solidarności, mamy jednak kolejne wydatki na zbrojenia. A jak się zachowują polscy politycy? Jak zwykle - w dupie mają opinię tych, którzy na nich głosowali. Z sondażu przeprowadzonego przez "Rzeczpospolitą" wynika, że aż 80 proc. Polaków uważa, że powinniśmy wycofać wojska z Afganistanu. Tymczasem rząd decyduje się zwiększyć nasz kontyngent o 600 żołnierzy. Decyduje, wychodząc przed orkiestrę, nie oglądając się na inne europejskie kraje, nie oglądając się na własne społeczeństwo, po to by - jak zwykle - przypodobać się Wielkiemu Bratu za oceanem. Brzydzi mnie to. Nie głosuję na żadne partie i żadnych polityków. Nie ważne czy rządzi lewica czy prawica, demokraci czy złodzieje, lekceważenie własnych wyborców pozostaje niezmienne. A ja nie lubię być lekceważonym. Moim obywatelskim sprzeciwem jest nie uczestniczenie w wyborach. Nie chcę demokracji, w kórej mój głos i tak się nie liczy, nie chcę demokracji elit. A wysyłając nadgorliwie wojsko by brało udział w kolejnym niepotrzebnym konflikcie, nasz rząd lekceważy nie tylko naszą opinię, także nasze życie. Bo ta nadgorliwość wystawia nas na celownik terrorystycznych zamachów. W imię czego ryzykujemy? Jaka jest w tym polska racja stanu? Jaki w wojennych kosztach interes ma polski obywatel?
Politycy odpowiadają, mówiąc o "polskich interesach w NATO". Mało mnie one obchodzą. W zeszłym roku misja w Afganistanie kosztowała polskiego podatnika 663 mln zł. Dodatkowy kontyngent to dodatkowe 80 mln zł rocznie. Szczytem bezwstydu jest podejmowanie takich zobowiązań budżetowych w sytuacji, w której tnie się wydatki na oświatę, kulturę i zdrowie własnych obywateli! Platon chciał żeby światem rządzili ludzie mądrzy... Smutna prawda jest jednak taka, że ludzie mądrzy od polityki trzymają się z daleka, nie chcą się wstydzić.
Polityka nie ma nic wspólnego z moralnością! Polityk ma być skuteczny, a jak to osiągnie, to już jego sprawa... Piszę to jako politolog z wykształcenia. Też się trzymam teraz, z dala od polityki. Pamiętam jak mi mówili na studiach, polityka jest brudna, nie jest dla kobiet :-) A co do tego wychodzenia przed szereg, to jest niestety już nasza taka specjalność, już wtedy jak studiowałam, a to jest kupę lat do tyłu, były przykłady tego wyrywania się bez sensu do przodu, na pierwszego, by przypodobać się, a efekt oczywiście odwrotny...
\\\"mam czasami wrażenie, że konflikty są specjalnie wywoływane\\\" To nie wrażenie to fakty, brudne fakty.
\\\"Ludzie giną gdy do urny
Wrzucasz głos na nowych durni
Z ich nie nową już doktryną
Ludzie giną, ludzie giną...\\\"
bo na AIDS ani korupcji pod dyktatorskim butem nikt się jeszcze nie dorobił (no może poza samym dyktatorem), a na wojnie... mam czasami wrażenie, że konflikty są specjalnie wywoływane (pod płaszczykiem chwalebnych haseł), jak one „pięknie” nakręcają koniunkturę :(