| Marcin Wilkowski pisze w Historia i Media o projekcie Hacking the Academy, w ramach którego powstała zbiorowo napisana książka i zbiór tekstów opublikowanych online dotyczących wykorzystania technologii cyfrowych w środowisku akademickim (essays). Jeden tydzień, 180 autorów, 329 wkładów, których część stanie się książką, a reszta zostanie opublikowana online. |
Poniedziałek, 14 Czerwca,
2010
Złam prawo |
Kamila |
| Przeczytałam! Świetnie napisana książka, im dalej tym bardziej wciąga, podoba mi się styl, szybkość z jaką pan opowiada, znakomite są te krótkie kadry. Zakończenie mnie nie zaskoczyło, szybko odkryłam, kto jest mordercą, ale to i tak bez znaczenia, bo książke przeczytałam z przyjemnością i sam sposób opowiadania był dla nie ciekawszy niż zagadka kryminalna. |
| Autor: |
Dziękuję. Dla mnie także sama narracja była ważniejsza niż akcja. |
Środa, 14 Kwietnia,
2010
Spotkanie w Płocku |
Leser gg 4551985 |
Wlasnie sie dowiedzailem ze byles w Płocku w Per Se gdzie uczęszczam... straszny zal mnie ogarnoł ze nie moglem byc bo poniewasz nic nie wiedzialem:( mam nadzieje ze kiedys jeszcze zawitasz do plocka i bede mogl Cie osobiscie poznac :) Pozdrowienia od Whyducka
Oi! |
| Autor: |
Z pewnością jeszcze wpadnę, jak mnie zaproszą :) |
Książka "Melanże z żyletką" daje dużo do myślenia dużo nasówa pytań co do tej książki nie ukrwyam sam sie fascynuje tą książką. Opowiadanie to jest bardzo realne jest bardzo duo seksu, alkoholu, narkotyków, i bardzo duzo barów które warto moim zdaniem odwiedzieć:) moim zdaniem ta książka nie powinna być tylko dla młodzieży ale i też dla osób bardziej dojrzałych wiekowo i psyhicznie. Kryszkowski Mateusz P.S zajebisty wieczór autorski w Płocku |
Wtorek, 13 Kwietnia,
2010
Spotkanie w Płocku |
Anna |
| To było niezapomniane wydarzenie dla mnie i mam nadzieję dla wszystkich, którzy przyszli. Wszystkim podobała się część oficjalna, nie mówiąc już o tej części po spotkaniu. Nieobecni żałują, że ich nie było i pytają kiedy przyjedziesz znowu. Mam nadzieję, że niebawem. Mam też nadzieję, że jak recenzenci dojdą do siebie po ostatnich wydarzeniach, to posypią się wpisy. Dziękujemy i zapraszamy znowu:) |
| Autor: |
Cała przyjemność po mojej stronie :) |
| fantastyczna informacja:Dze zniecierpliwieniem czekam:P a wraz ze mną tysiące fanów!!na aktualną pogode ta info grzeje jak żywiec porter.pozdrawiam! |
| komentując ostatnią książke napisałbym to co piszę po każdej z kolejnej Autora: It Rocks!! Jest naprawdę fantastyczna... Jednak jest za krótka, mam nie dosyt... Ale koncze już narzekanie! A tym którym się ta twórczość nie podoba: Chuj w dupe ze szkłem, żeby nie było za przyjemnie:P jak mawiała Xenna :D |
| Autor: |
Dzięki za wszystkie miłe słowa jakie od was dostaję na temat nowej książki, tym bardziej ważne dla mnie, że nie byłem pewien jak ją przyjmiecie, w końcu trochę się różni od tamtych... Carry on! Nie ma wyjścia, biorę się chyba za pisanie następnej. |
Piątek, 5 Lutego,
2010
z subsowym pozdrowieniem |
Szaja |
| Pozdro z warszawskich U.K Subsów. Nigdy nie spodziewałbym się po starym bywalcu Fabryki, że się zapuszcza w takie zaprzedane systemowi rejony. |
| Autor: |
Toteż zapuszczam się tylko w sytuacjach wyjątkowych :) |
Piątek, 5 Lutego,
2010
W kwestii promocji |
Anna |
| Rozpoczęłam już kampanię reklamową. Podsunęłam twoje książki do czytania i czekam na opinie. Są ferie to wiara będzie czytać... mam nadzieję :P |
Piątek, 5 Lutego,
2010
Jak dobry offowy film |
Anna |
Łyknęłam "Złam Prawo" jak młody pelikan. jak zwykle świetnie napisana. Zwłaszcza podobało mi się nawiązanie do Krzysia Isztara...
Trochę męczy mnie ten dead metalowy klimat. Lepiej jednak pasuje do Ciebie punk. Tak jak napisałam w tytule. To świetny scenariusz z nie mniej świetną scenografią.
Nawiązuję do filmu bo wczoraj czytałam skrypt sztuki, która będzie wystawiona w maju w naszym Per Se teatrze, przez 17latka. Podobny klimat - piekielny - podobna scenografia i wszechobecne zło. Lubisz wiosnę więc może przyjedziesz na premierę. Wyślę zaproszenie.
Lubię Cię "Stary punku") Ile każesz czekać na następną powieść?
Pozdrawiam ze Słonecznego Płocka:) |
| Autor: |
thx młody pelikanie ;p Zrób promocję "Złam prawo" przy okazji premiery sztuki to na pewno wpadnę do Płocka, bo wybieram sie tam jak sójka za morze... wstyd powiedzieć, ale chyba już ponad 2 lata nie byłem :( Następną chciałbym napisać na styczeń 2011, ale czy się uda? cholera, nie wiem, ta mnie sporo zdrowia kosztowała i nie jestem pewien czy mam siłę pisać po 10h dziennie, ale to zdecyduję jak wiosna przyjdzie. pzdr |
Środa, 3 Lutego,
2010
Xenna film |
Marta (disney) |
| Chciałam się jeszcze zapytać czy Xenna wyjdzie jako film? |
| Autor: |
są takie plany (wciąż nie ma reżysera...)
http://www.xenna.com.pl/xenna_na_ekranie_762.html |
| Pierwszy raz słyszałam o Xennie jak byłam w 2 kl gim. Wtedy bawiły mnie te teksty... Teraz jestem w 3 gim i... Przestały mnie bawić, a zaczęłam rozumieć wszystko inaczej! Ta książka jest po prostu cudowna! Ciekawi mnie tylko jedno... Napisał pan o swoich przeżyciach czy po prostu przypadkowo wymyślił pan postaci i ich przygody. Hmmm... Czekam na zakończenie Xenny :) Może losy jej i jego się jeszcze spotkają i będą szczęśliwi? :) Pozdrawiam! |
| Autor: |
Oj, raczej się już nie spotkają... za daleko, za daleko :)
Cieszę się, że Ci się podoba, zapraszam do lektury najnowszej książki. |
Czwartek, 31 Grudnia,
2009
wyje**ne w kosmos |
monika |
| Znajomi długo smęcili mi o "Xennie'', ale jakoś nie było czasu na zabranie się do lektury. Będąc ostatnio w empiku, znalazłam ''Melanże'' . Książkę przeczytałam w ciągu jednej nocy. Jest naprawdę świetna. Nie jest to kolejna książka która ma za zadanie chronić młodzież przed używkami itp. ''Melanże'' po prostu ukazują młodemu człowiekowi życie z innej strony. Dla niektórych tej gorszej. Jednak czy można określić co jest dobre, co złe? Nie sądzę. Każdej indywidualnej osoby odpowiedź będzie inna. Ja tak to widzę..
Żałuje, że nie zaczęłam przygody z Pana książkami od ''Xenny''. Czas odwiedzić księgarnię ;) |
Niedziela, 20 Grudnia,
2009
Melanże |
Ashleeey |
| Uwielbiam czytac Twoje/pana ksiazki. Sa po prostu niesamowiste. Mimo tego ze punk rocka sluchalam tylko przez jakis czas (zazwyczaj slucham rapu) to jestem pelna szacunku i wrazenia. Pochlaniam te ksiazki w ciagu doslownie kilku sekund. Zaczelo sie od Xenny. Kazdego roku kiedy jestem w PL kupuje nastepna :) Teraz czekam na 'Zlam Prawo'. Fragmenty sa po prostu niesamowite. Mam nadzieje ze takich ksiazek bedzie wiecej bo od tego zaczela sie tak szczerze mowiac fascynacja tym wszystkim. Mimo tego ze pierwsza ksiazke przeczytalam w wieku 15 lat to nie czytalam jej jak na taki wiek przystalo. Nic nie budzilo we mnie obrzydzenia czy innych negatywnych uczuc. Po kazdej ksiazce czekam az bedzie nastepna i nastepna. Twoje powiesci sa po prostu czyms co czyta mi sie najlepiej. W pewnym sensie uosabiam sie z tymi dziewczynami. W pewnym sensie sa podobne.
I chcialam jeszcze napisac ze mimo tego iz moj chlopak nie mial z punkiem nigdy doczynienia to Melanze pochlanal w ciagu paru godzin :) za co dziekuje bo to chyba jedyna ksiazka ktora w calosci przeczytal ;p
Pozdrawiam no i czekam na nastepne powiesci :) |
| Autor: |
To namawiaj chłopaka żeby czytał więcej! :) |
Wtorek, 10 Listopada,
2009
dezerter, usa |
stroszek |
| te 2 tematy, faworyty Autora, poruszam bo:
1. dezerter w koncu zagral w stanach, pare dni temu
2. wyswietlane przeklady tekstow byly mojego autorstwa
wiec np "szwindel" uwidocznil sie tak:
they will raise for themselves a hero’s monument
they will pick a new prime minister
they will create a new system of politics
they will be proud that it is democratic
once again they get a new swindle set
once again they want to get in your head
you can’t always have your ass mowed down
don’t let them kill you – stay alive!
They pester you and make phony smiles
They have the authority, they take lives
They are strong because they have the guns
They want to kill, those motherfuckers
We know all about war by now
False order has to be modified
We don’t want your wisdom
We don’t want a phony freedom
salutacje,
stroszek
|
| xenna wpadła mi w ręce rok temu. Od tamtej pory zupełnie inaczej postrzegam świat alkoholizmu. Nie zaś jak wyuzdanych meneli z pod sklepu lecz jako poukładanych, zdolnych ludzi którzy zgubili jakąś część własnej opowieści życiowej... |
| Autor: |
Trochę idealizujesz bo w rzeczywistości bywa i tak, i tak... |
| Właśnie skończyłam "Xenne" i jestem zmuszona przyznać, że jest fenomenalna. Dialogi, fabuła, czasem wręcz slangowy język, wszystko to tworzy ciekawą całość. Zdaje mi się, że książka ma w pewnym sensie za zadanie uświadomić czytelnikowi do jakiego czasem stopnia jesteśmy w stanie odgrodzić sie od tego co istotne, odgrodzić sie od miłości, a właściwie to nie tyle odgrodzić się, co zwyczajnie ją odrzucić. Ze względu na...wygodę, a może tak naprawne ze względu na strach... |
Wtorek, 21 Lipca,
2009
Melanże... |
ania |
| A to zajebiście, może kiedyś sprobuję...:p Ciekawa jestem, co Autor miał na myśli pisząc zakończenie "Melanży z Żyletką". W jakim wtedy był świecie. Czy to nie było zbyt niebezpieczne? Kroczenie między swego rodzaju psychozą, a racjonalnością... |
| Autor: |
Zakończenie "Melanży" miało być swego rodzaju złośliwym żartem i naprawdę dobrze się bawiłem, kiedy je pisałem, najwyraźniej mam makabryczne poczucie humoru (też po dziadku). Symbolikę tego zakończenia zacząłem interpretować dopiero później i mówię chyba na ten temat gdzieś w wywiadach, kóre można znaleźć na stronie. |
Wtorek, 21 Lipca,
2009
Melanże... |
ania |
| Dzieła wybitne, czyli np. trylogia Sienkiewicza? Nie znam osobiście żadnej osoby, która cztałaby z własnej, niepszymuszonej woli "Potop" chociażby... Książka nie umrze doputy dopuki jest czytana choćby przez jedną małą osóbkę. Poza tym co właściwie rozumiemy przez sformułowanie "dzieło wybitne"...? A jeżeli chodzi o pisanie to musi być coś pięknego. Jak narkotyk. Podobnie jest z czytaniem, kiedy czyta się daną książke, jest się przez krótką chwilę w innym świecie. I to jest... zajebiste, haha :p |
| Autor: |
To prawda, że można być w innym świecie, a kiedy się pisze książkę to nawet przez dłuższy czas :) Pisanie całkiem fajnie zastępuje używki - odlatujesz i nie masz potem kaca :) |
Wtorek, 21 Lipca,
2009
Disorder i zabawa |
Last Rocker |
| Widzę, że tu się pisze o poważnych rzeczach, a ja odebrałem ksiązkę "Disorder i ja" jak zaproszenie do zabawy - zbiór bardzo śmiesznych opowiadań, szacun dla pana Autora za poczucie humoru. |
| Autor: |
poczucie humoru to mam po dziadku, a mruk z niego, że szkoda gadać (to i nie gadam), a opowieści z "Disordera" chyba nie wszystkie takie śmieszne, choć miało być faktycznie zabawnie... a wyszło jak wyszło: słodko-kwaśnie :) |
Wtorek, 21 Lipca,
2009
... |
ona |
Nie tylko faceci boją się postawienia pod murem. Kobiety też się tego boją. Gdy po wspólnej nocy, on zaczyna snuć plany na przyszłość, to siłą rzeczy rodzi się potworny lęk...
Znam wiele kobiet które są same, bo taki jest ich indywidualny wybór. Doskonale je rozumiem. Czasem nie jest łatwo być samej z sobą, a co dopiero z drugim, czującym człowiekiem... |
| Autor: |
Bo to nie kwestia płci. |
Niedziela, 19 Lipca,
2009
Melanże... |
ania |
| Raczej nie zgorszenia, a tak opisywanego życia. Życia bez granic, bo wszystkie zostały zatarte, a może nawet zatracone. Zresztą zgorszenie to pojęcie względne. Nie zgorszyła mnie ta książka. Nie zachwyciło mnie opisywane w niej życie, rodzaj życia. Zachwyciła mnie historia oraz styl pisania... Sądze, że sukces nie osiąga swojego apogeum wtedy, gdy nie znające życia małolaty podniecają się dobra książką. Osiągnie je, jak te same małolaty za 10-20 lat wrócą do tej książki i wtedy dopiero będą w stanie obiektywnie ocenić książkę, na podstawie swoich własnych doświadczeń i kiedy za te kilkadziesiąt lat stwierdzą, że książka jest jeszcze lepsza niż im się wydawało wcześniej... |
| Autor: |
Oczywiście będzie mi miło jeśli ktoś moje książki za ileś tam lat będzie jeszcze chciał czytać, choć wcale nie jestem tego taki pewien. Długo żyją tylko dzieła wybitne, a moje takie nie są, właściwie to piszę dla samej radości pisania, przyjemności z odizowania się na dłuższy czas od rzeczywistego świata, bo kiedy piszę, przebywam wyłącznie w świecie moich bohaterów. Pisanie książki jest jak egzotyczna podróż. |
Sobota, 18 Lipca,
2009
(odp.) Melanże... |
tekila |
| Nieprzeciętny pisarz zachwyca bojące się zgorszenia małolaty! Ot i Twój sukces osiąga apogeum!
Sorry, nie mogłam się powstrzymać ;D |
| Ja trafiłam na Pana książki tylko i wyłącznie dzięki Pana synowi. Tak się złożyło, że chodziłam z Nim w 2007-2008 do jednej klasy. Któregos dnia pokazał mały kartonik prezentujący "Xennę". Potem trochę poczytałam o samej Pana twórczości, ale nie zdecydowałam się po nic sięgnąć. Bałam się, że wystarczająco nie dorosłam (miałam wtedy 16 lat) i nadal się tego boję... Jednakże postanowiłam zaryzykować i kupiłam "Melanże z żyletką". Przeczytałam. Przetrawiłam. Jestem zachwycona. Jest taka oryginalna. Bardzo podobają mi się dialogi...
Przepraszam, trochę się rozpisałam...
Gratuluję talentu i pomysłowości. Przeciętny pisarz nie napisałby takiego zakończenia.
ps. Niezwykle miło byłoby mieć kiedyś Pana autograf... :) |
Wtorek, 7 Lipca,
2009
I ja też odpowiadam. |
mrocznaJa |
| To już nie wiem co gorsze: lęk przed bliskością czy lęk przed samotnością? Wychodzi na to, że główny bohater chroniąc się przed samotnością gonił za tymi wszystkimi kobietami "iluzjami", a kiedy miał szansę znowu być z kobietą swojego życia, to dopadł go o wiele gorszy dla niego strach przed bliskością. Faceci, i tym się różnicie od kobiet, które boją się bycia samym. |
| Autor: |
Samotność jest niejako rozpoznana, więc nawet jeśli bywa dotkliwa, to jakże bezpieczna. A drugi człowiek to żywioł, czasami można sobie poradzić z żywiołem, czasami się ginie. |
Niedziela, 5 Lipca,
2009
powrót. |
mrocznaJa |
| Xennę po raz pierwszy przeczytałam (w kilka godzin) rok temu, w kwietniu. Co do książki miałam mieszane uczucia. Drugi raz sięgnęłam w tym roku w maju o dziwo z wielką przyjemnością, kilka razy jeszcze do niej powracając. Wcześniej w książce tej wszystko mnie drażniło. Zrozumialam, że do niej po prostu trzeba dojrzeć. No i się trochę uzależniłam od Xenny xD W każdej kobiecie jest coś z tytułowej bohaterki, i ja w sobie zauważam wiele podobieństw do niej, i nawet ta szalona miłość mi się podobała ehhhhh....... |
| Autor: |
Nie wiem czy w każdej kobiecie jest coś z Xenny? Ja myślę, że to nieprawda. Miłość może szalona, ale jakże niebezpieczna, nieostrożna... Myślę, że problemem Xenny było to, że nie dostrzegała lęku u swojego partnera, nie dawała mu wytchnienia, brakowało jej cierpliwości, chciała go postawić pod ścianą, a większość mężczyzn tego nie lubi. No a bohater się miotał - chciał ale się bał, mówiąc w największym uproszczeniu i taka to była ich tragedia. Pewnie dość pospolita zresztą. Czytelnicy koncentrują się na miłości, na seksie, na wulgarności niektórych scen, ale przecież tak naprawdę każda z moich książek opowiada - w inny sposób - o lęku przed bliskością. |
Czwartek, 2 Lipca,
2009
odpowiedź |
Mores |
Przepraszam, wiem, że nie jest to miejsce do dyskusji lecz jedynie do wyrażenia opinii co do twórczości autora, ale nie mogę się powstrzymać od ustosunkowania się do odpowiedzi autora tym bardziej, że poświęcił mi tyle czasu i miejsca.
Bazar Różyckiego to relikt przeszłości,miałem na myśli lata 80/90. Teraz to już ciężko to nazwać bazarem,bez babci od obiadów, cinkciarzy, cwaniaków, złodziei i straganów wypełnionych zachodnim "dobrem" (lewa strona Wisły zaopatrywała się na Polnej a reszta świata na Różyku). Co do dzielnic to w tamtym czasie cała Warszawa należała do nas... a w szczególności (poza własną pragą oczywiście) Żoliborz, Śródmieście, Mokotów, Bródno, Wola, kawałek Ochoty, zajebiste Powiśle itd. no i peryferia, ale z racji położenia bardziej w stronę Wołomina niż Pruszkowa.
Pewex na dzielnicy nazywało się kolokwialnie Pekiem i istniały one przynajmniej do połowy lat 90, z tym, że już nie trzeba było posiadać dewiz ani bonów NBP. Co do cen i asortymentu to już głowy nie dam, gdyż głowa zawsze była zamulona, ale jedno co pamiętam to zachodnie papierosy (pięknie aromatyzowane np.Lexington) i jak nam się wtedy wydawało wina dobrych marek. Wódkę to pamiętam Żytnią i Wyborową a później exportowy hit Polonaise.
Przepraszam raz jeszcze że pozwoliłem sobie na tą dygresję ale jak już poprzednio wspomniałem, po tak wspaniałej lekturze ogarnia mnie sentyment do tamtych czasów... tak pięknych... i beztroskich...
Pozdrawiam gorąco
Mores
P.S. Panie Łukaszu kiedy następna powieść, ponieważ pomimo upływu lat człowiek tkwi jedną nogą w praskim świecie, gdzie panowały (mores) zasady, ład i porządek w hierarchi. Po przeczytaniu wszystkich tytułów wziąłem się za Włochatego, no ale z racji gatunku to nie to. Niestety Tyrmand ani Grzesiuk nic już nie napiszą więc można liczyć tylko na Łukasza Gołębiewskiego "Disordera",że napisze jeszcze coś z przełomu lat 80/90 dla mojego pokolenia, ku chwale wszystkim buntownikom przemian komunistyczno-demokratycznym, żulom, żulikom i zwykłym pijaczkom tamtych czasów, bez otępiającej i ogłupiającej wszechobecnej elektroniki.
Dziękuję. |
| Autor: |
No ładnie, ku chwale żulikom :) Ale, ale masz przecież Marka Nowakowskiego, nikt lepiej od niego nie opisuje ginącej łobuzerskiej Warszawy... Nowa powieść pt. "Złam prawo" będzie w styczniu 2010. Akcja rozgrywa się w latach 80. na Żoliborzu, a potem już współczesność, też w Warszawie, kończy się na Ząbkowskiej :) Najmniej "warszawska" była "Xenna" ale głównie dlatego, że unikałem łatwych do identyfikacji lokalizacji, no i wplotłem wątki podróży. |
Czwartek, 2 Lipca,
2009
Xenna, Żyleta, Disorder i ja... to ja |
Mores |
Ach co to za gość... Szczerze Wam powiem iż nie sądzę aby Pan Łukasz miał taką wyobraźnię aby stworzyć taką trylogię... niczym nieodżałowany Stanisław Lem. Powiem Wam jedno, na lekturę trafiłem przypadkowo ale po przekartkowaniu stwierdziłem że to jest to (wychowany na pradze i lekturze Tyrmanda i Grzesiuka) zatraciłem się w lekturze i mogę śmiało stwierdzić z ręką na sercu iż 80% sytuacji opisywanych przez Pana Gołębiewskiego przeżyłem na własnej skórze, więc śmiem twierdzić iż nie jest to do końca fikcja literacka, a powiem więcej czytając opisy, miejsca i sytuacje utożsamiam się z nimi i oczami wyobraźni rozglądam się po sali wypatrując Disordera przy barze z kuflem piwa lub szklaneczką whisky (złotej tekili) czuję się o 20 lat młodziej, jakbym przeżywał deja wu. Wybaczcie bezład myśli i wypowiedzi lecz ciężko zebrać myśli po nastym browarze, które jest obowiązkowe (w moim przypadku) do tej lektury.
Konkluzja:
Troszkę mi brakuje tylko podań z Mokotowa (górnego i dolnego) oraz szwindli bazarowych (Bazar Różyckiego). Gdzie się jadało obiady od babci (flaki, pyzy gorące, flaszka, alpażka, browarek), brak trochę wątków kryminalnych no i nie ma mowy o Pewex-ie gdzie się robiło zakupy po udanym sztosie.
Reasumując:
Pan Łukasz Gołębiewski jest człowiekiem znającym zajebiście życie albo jest ponadczasowym geniuszem.
Gorąco polecam lekturę...
Pozdrawiam
Mores |
| Autor: |
Dziękuję, zajebiście przyjemne to, co piszesz. Geniuszem nie jestem, ale szwędam się tu i ówdzie i podglądam :) Bazar Różyckiego... byłeś tam ostatnimi czasy? Bo tego starego klimatu dawno nie ma, nawet w trzy karty już nikt nie gra, sprzedają garnitury i suknie ślubne, czasem ktoś zaczepi oferując kradziony zegarek lub podróbkę rolexa. Mokotów znam słabo, to i nie mogę o nim pisać, moje klimaty to Żoliborz-Śródmieście-Praga. Mokotów, na którym mieszka mój dziadek, i na którym sam przez krótki czas mieszkałem, zawsze wydawał mi się dzielnicą zbyt snobistyczną aby się tam zapuszczać. A masz rację, że wiele z tego, o czym piszę, przeżyłem na własnej skórze. O Peweksie nie piszę, bo opisuję lata 90., kiedy Peweksy utraciły swoją magię luksusu importowanych papierosów, dżinsów itp. Ja do Peweksu chadzałem głównie po wódkę pszeniczną, była po 75 centów (wiem, nie do wiary!) płaconych w bonach NBP (taki polski ekwiwalent dolara, na czarnym rynku tańsze niż prawdziwe dolary). Ta pszeniczna była ohydna, ale tańsza niż wódka w zwykłym monopolowym. |
witam,
hmm jakby tu zacząć... Chyba nigdy nie byłam zbyt dobra ani w pisaniu, ani w określaniu przeżywanych przeze mnie emocji. Więc może krótko i zwięźle... Z tego miejsca chciałabym Panu Łukaszowi podziękować za "Xennę", za możliwość urozmaicenia literatury podmiotu w prezentacji maturalnej. Bo to też "Xennie" zawdzięczam zdaną ustną maturę :)
pozdrawiam,
chodnikowa |
| Autor: |
No proszę! Nigdy bym się nie spodziewał, że taka historia może być wykorzystana na mauturze :) Powodzenia i czekam na pracę magisterską o Xennie :) |
Poniedziałek, 1 Czerwca,
2009
W Tym Dniu tak uroczystym..... |
Anna |
| Szampańskiej zabawy na Karuzeli Zycia, wszystkim Dorosłym i Nieletnim Dzieciom Zyczę:) |
Środa, 8 Kwietnia,
2009
Literatura autodestrukcji czyli "Disorder i ja" |
Anka Czyrska |
Bajki o alkoholizmie są nam znane; różne stereotypy picia, jak rodzi się stan bycia alkoholikiem.
Wszystko mamy jednak z naukowego punktu widzenia, który często do nas nie przemawia.
Wolimy praktykę. Tymczasem Gołębiewski potrafi zespolić ze sobą świat filozofii i alkoholu.
Jesteśmy wraz z nim w tej krainie, powieść działa jak narkotyk, "przepiłam ją" w ciągu dwóch dni
i bardzo, bardzo szkoda. To ostatnia część trylogii.
Tym razem nie ma konkretnej bohaterki, w którą bohater jest uwikłany.
Jest uwikłany w siebie. Na początku nawiązuje
nawet do Charlesa Bukowskiego i myślę,że
jest bardzo zblizony do tej postaci.
Kobiety w życiu głownego bohatera bywają obiektami krótkotrwałych fascynacji,
jedna bohaterka nawet umiera. Ma też nieszczęśliwe fascynacje. Pozornie realny świat pokazuje nam jak daleko
możemy upaść, jest to pewien rodzaj literatury autodestrukcji. To najbardziej przyciąga, przyciąga też historia
- lata 90., Polska, o której warto przeczytać. Inny punkt widzenia, autodestrukcja, która prowadzi także przez poezję.
Gołębiewski nawiązuje nawet do spotkania z poetą Jackiem Podsiadło. Mamy więc totalny zarys, podsumowanie, specyficzną ironię wobec przeszłości, wpływ Bukowskiego a może samego autora. No bo po co porównywać twórców? |
Gabryś przybył wieczorem. Pod koniec lutego. Miał irokeza w nieokreślonym kolorze. Od tamtej pory, leży u mnie w mieszkaniu. Czasami rzyga, czasami robi pod siebie. Czasami płacze.
Ma 3 i pół kilo, i 58 cm dlugości.
Jeszcze nie umie czytać, więc autor książek będzie olany - ale i tak zapraszam.
pozdrowienia,
stroszek. |
| Autor: |
gratulejszyn :) ucz czytać dzieciaka |
Lata 90-te wspominam zarówno z sentymentem, jak i z przymrużeniem oka. Był to okres wczesnego i tandetnego kapitalizmu. To gorący czas łapczywego pochłaniania wszelkich towarów i trendów z Zachodu tak, aby najeść się na zapas, aby nadrobić 50 lat niewoli i braku wyboru. Zamiast octu tony świecidełek, disco zamiast dancingu, okulary słoneczne i złote zegarki z kalkulatorem „Montanna”, które zwiększały szanse mężczyzn u partnerki. Pamiętam, jak wtedy zbierało się papierki od gum do żucia i kolorowe opakowania po batonach, co dzisiaj wydaje się nam być rzeczą totalnie absurdalną i możliwą tylko gdzieś w krajach Trzeciego Świata, gdzie murzyni trzymają kałachy, piją Coca-Colę, nie umieją pisać i nie wiedzą, że ziemia jest okrągła. Tak więc, trochę magiczne w swojej tandecie realia stanowią tło dla bohaterów najnowszej powieści Łukasza Gołębiewskiego ”Disorder i Ja”: dwóch życiowych wagabundów, którzy od nudnego ustatkowania się i zapuszczenia korzeni wolą wieść pełne wrażeń życie z dnia na dzień. Próbują znaleźć równowagę pomiędzy hedonistyczną autodestrukcją na morskich falach beztroski a chwilami trzeźwości w portach należących do systemu, który ich otacza i nolens volens determinuje. Jednakże owe chwile stabilizacji ograniczają się tylko
do regeneracji sił i zebrania funduszy na kolejne wojaże po bezkresnych oceanach (alkoholu). Stąd, co jakiś czas bohaterowie kalają się pracą, a nawet wszywają sobie esperal, by popijając piwo bezalkoholowe czekać, aż ów intruz straci swoją moc..
Powieść Gołębiewskiego jak zwykle pełna jest ekstremalnych przygód: seks, alkohol, imprezy, odjazdy i przegięcia. Jest to kolejna próba znalezienia tej Idylli romantycznych awanturników, którzy gdyby dzisiaj żyli mieliby gdzieś kryzys, indeksy giełdowe czy kłótnie premiera z prezydentem o samolot i agentów. Tylko u Gołębiewskiego znajdziemy bohaterów, którzy zamiast wędką łowią ryby granatami ręcznymi, wyrywają stare nadziane pasztetówy z baru, aby im zajebać butelkę dobrej whisky albo kradną spod bloku fiata 126p prosząc jego właściciela o popchnięcie, bo nie chce zapalić. Książkę, jak zwykle u Gołębiewskiego, czyta się w jeden wieczór, jednym tchem i naprawdę polecam ją, zwłaszcza tym, którzy są przepracowani i zmęczeni życiem, którzy są zagonieni w robieniu kariery, aby poprzez terapię szokową w postaci alternatywnego wymiaru rozrywki i spełnienia nieuświadomionych pragnień mogli łatwiej znaleźć balans między życiem a śmiercią ...za życia.
Kuba Wicher
Autor powieści "Souacz Park i klątwa alkajdy" oraz "Trzecia Rzeszapospolita"
współautor tekstów zespołu Włochaty, prezes stowarzyszenia artowego "Kreatywy" |
| Autor: |
Dzięki Kuba! Do zobaczenia na koncertach Włochatego. |
Wtorek, 20 Stycznia,
2009
Do Agnieszki |
Anna |
| To możemy sobie pisać do usranej śmierci kochana albo napisać po prostu, że to ironia w nawiasie (ironia):) |
Wtorek, 20 Stycznia,
2009
Do Anny |
agnieszka |
| to nie diagnoza, to ironia... branie słów dosłownie znacznie zubaża przekaz |
Wtorek, 20 Stycznia,
2009
Do Agnieszki |
Anna |
| Dziękuję, już to przerabiałam. I dumę i uprzedzenie. Horrorów nie oglądam. Dzieki za diagnozę |
Poniedziałek, 19 Stycznia,
2009
re: "komentarz to syf" |
agnieszka |
| Psychopaci, rytualne morderstwa... Anno, a może to zgubny wpływ zbyt dużej ilości przeczytanych/obejrzanych horrorów... :P W takim wypadku być może lektura poczciwej Jane Austen Tobie też by dobrze zrobiła - uspokoiła, pozwoliła na kontemplację zagadnień dumy i uprzedzenia ze szczególnym naciskiem na to drugie. |
Poniedziałek, 19 Stycznia,
2009
Xenna i Melanże |
Providence |
| Jak dla mnie to obydwie książki są świetne, jasna, że opisują syf - szczególnie może "Melanże z Żyletką", gdzie są takie sceny z ulicznicami, z matką bijącą dziecko itp., ale to w ogóle nie przeszkadza, przecież świat jest także brzydki, ważne że autor jest bardzo sugestywny, że te książki są szczere, no i przemawiają do wyobraźni. Poza tym dobrze się je czyta. Czekam niecierpliwie kiedy u mnie w Empiku będzie "Disorder". |
| Autor: |
mam nadzieję, że jednak nie tylko opisują syf... :/ "Disorder" chyba w Empiku od jutra... dokładnie nie pamiętam. |
Poniedziałek, 19 Stycznia,
2009
komentarz do syf |
Anna |
| z tą psychologią... gdzieś przeczytałam. O psychologach to jest moje zdanie, akurat takich przyszło mi poznać. Do psychiatrów nic nie mam i nie chcę mieć puki co:) |
Poniedziałek, 19 Stycznia,
2009
komentarz do syf |
Anna |
| Brawo!!!!! Uważam, że to napochlebniejsza recenzja. W końcu książka wywarła odpowiednie wrażenie z użyciem odpowiednich słów. Czy ktoś powiedział, że miała się podobać? jest poprawnie napisana (chuj przez ch), o niepoprawnych ludziach i zjawiskach. W naszym kraju nie ma psychologów. Są za to psychopaci mianujący sie psychologami. Łukasz z tego co wiem studiował rok na psychologii i zdaje się, że trafił z tematem. Jego książki to syf, który dzieje się obok nas. Kto nie chce niech nie patrzy. |
| Autor: |
Nie studiowałem nigdy psychologii. Ale też nie uważam, że nie ma w Polsce psychologów, są tylko psychopaci. Mój brat stryjeczny jest psychologiem, nawet jakąś poważną książkę na ten temat popełnił i psychopatą nie jest :) Faktycznie w "Melanżach" pada stwierdzenie "psychiatrzy to idioci", wykorzystane potem w recenzji przez Masłonia, ale to nie jest moja opinia o tej dziedzinie wiedzy, a jedynie wyrwane słowa bohetrki mojej książki. Osobiście nie mam nic do psychiatrów, mam nadzieję, że podobnie jak psychoterapeuci są w stanie wielu ludziom pomóc. Generalnie to ja wierzę w "inżynierię" mózgu, że to się daje jakoś tam składać jak się popsuje... |
| Brawo!!!!! Myślę, że to jednak pochlebna recenzja. Książka wywarła odpowiednie wrażenie. Książki Łukasza to syf, Który dzieje się w nas i obok nas. Kto niechce niech nie patrzy. Nikt nie powiedział, że ma się podobać, wypominanie niespełnionego gwiazdorstwa nie na miejscu. Z tego co wiem Łukasz studiował rok na psychologii i myśle, że trafił z tematem. Autorowi "Syfu" polecam "Dumę i uprzedzenie", "Rodzne Połanieckich" - Tam wszystko jest ładne. (piszę drugi komentarz bo pierwsz chyba nie wszedł a szkoda) |
Sobota, 17 Stycznia,
2009
syf |
luj |
| Xenna - ksiazka kaszanka jakich mało. autor nie ma nic ciekawego do zapropononowania i jest kolejnym przykladem krytyka co sie zabiera za pisanie ksiazek. frustraca, nedza i mentalna pustynia. silenie sie na napisanie ksiazki kultowej dla pankow ze sceny niezaleznej. wolalbym przeczytac ksiazke w innym wydaniu o tym "pokoleniu". a pan lukasz do psychologa, moze pomoze mu uporzadkowac niespelnione "gwiazdorstwo" na ktore sie nie zalapał na scenie.
ps. swietna recenzja tej ksiazki w "innym swiecie" numer ktorys - polecam. |
| Autor: |
oczywiście zawsze wolę czytać, że Wam się moje pisanie podoba, ale rzecz jasna nie ma takiego, który by każdemu dogodził :) Recenzja z "Innego światu" - pisane w podobnym do "luja" duchu - dostępna jest na tej stronie, jak wszystkie recenzje. |
| ::PRAWDZIWA SCENA PODZIEMNA - sobota 10.I.2009::
dodano: 0000-00-00
zapraszamy na koncert w ramach Prawdziwej Sceny Podziemnej
sobota 10 stycznia 2009
godz: 18:00
wejscie darmowe
PSP
to niezależna inicjatywa muzyczna, która nie jest
związana z żadną agencją koncertową, czy wydawcą.
Podczas koncertów grać będą zespoły z Bydgoszczy i
okolic, zawsze za free. Będziemy też zbierać pieniądze
na cele charytatywne. Jako pierwszy wybraliśmy dom
dziecka w bdg.
zagraja:
KAZAN
myspace.com/kazanpl
IXION
myspace.com/ixionx
KONTAGION
myspace.com/kontagionpl
CHILDREN CRY
myspace.com/childrencry1
Mamy prośbę: szukamy wolontariuszek, tzn miłych kobiet
:), które pomogłyby podczas koncertu w zbiórce kasy na
dom dziecka. kontakt na gg: 2094918 lub na mejla
maciasfnc@o2.pl
|
Sobota, 13 Grudnia,
2008
Cdn.Dublin |
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78 |
| Szkoda, ale jak będzie Pan się wybierał do Dublina, to proszę dać znać, pozdr. |
Piątek, 12 Grudnia,
2008
cdn Dublin |
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78 |
| No cóż, recesja dotknęła i książki;) jest tu jedno miejsce, gdzie można kupić to i owo, czasem się zdarzają jakieś perełki ale raczej, to trzeba z Polski przywozić. A może w Gdyni będziecie jakoś teraz?? |
| Autor: |
w tym roku już na pewno nie |
Czwartek, 11 Grudnia,
2008
CDN.Dublin czeka |
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78 |
| Kurcze jest sporo fajnych miejsc, też zależy, co kto lubi;) wczoraj byłam na spotkaniu z Markiem Kamińskim, miejsce fajne, może trochę sztywne ale jest, jest też kilka mniejszych pubów gdzie odbywają się koncerty np. Apteka grała ostatnio i chyba też się nadają, trzeba by się zorganizować, pozdr. |
| Autor: |
No to trochę się tam dzieje, a książki po polsku można bez problemu dostać na miejscu czy trzeba zamawiać przez Internet? |
Środa, 10 Grudnia,
2008
Dublin czeka |
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78 |
| Generalnie Xennę uznaję za świetną książkę, zawsze można się do czegoś przyczepić ale nie o to chodzi, trochę siebie w książce znajduję, chodzi o uczucia. Panie Łukaszu kiedy zawita Pan do Dublina, czekamy!!!!!!!!! |
| Autor: |
W Dublinie byłem w zesżłym roku (tu piszę o wizycie:
xenna.com.pl/moim_zdaniem/irlandia_kartka_z_podry_1_457.html, xenna.com.pl/moim_zdaniem/irlandia_kartka_z_podry_2_458.html + kolejne kartki ale już z innych miejsc w Irlandii). Na pewno jeszcze chętnie bym się wybrał do Irlandii, bo to piękny kraj, a bilety lotnicze kosztują taniej niż benzyna do Zielonej Góry :) Jest tam jakieś fajne miejsce, gdzie można zorganizować spotkanie autorskie? |
| Nie mogłam się oderwać od tej książki. Jest pornograficzna. Ok., ale nie bądźmy pruderyjni. Osobiście wolę takie książki od byle jakiego pornola na video. |
| Autor: |
Od byle jakiego to i ja wolę :) |
Niedziela, 30 Listopada,
2008
GRATULACJE to nie było mydło powidło... |
echolalie |
| Pornografia mnie przerażała... w pewnych momentach... lecz czytając książkę miałam wrażenie, że słucham wywodów mojego kumpla:) „fucking shit”... czułam się bardzo realnie... spoko książka, dobry psychologizm postaci, odmienny... przez to kontrowersyjny.. dopiero pod koniec czytania zorientowałam się, że tak naprawdę bohater jest bezimienny... mogłabym pisać i pisać... jeszcze coś tu skrobnę jutro... |
Czwartek, 27 Listopada,
2008
Xenna |
Stellamakkartnej |
| Przebrnęłam przez książkę tylko i wyłącznie dlatego, że nie lubię czegoś zaczynać i zostawiać niedokończonym. Kupiłam ją, bo zachęcił internet. Poza tym lubię punkowe klimaty i atmosferę patologii w literaturze... żałuję... doznałam obrzydzenia do seksu przede wszystkim, mężczyzn, kobiet, głównego bohatera i pewnie bogu ducha winnego autora. Jeżeli książka miała być prowokacją to bardzo się ona udała. Czy obraz bohatera jest odzwierciedleniem obrazu mężczyzny w ogóle? |
| Autor: |
Nie, ten bohater to straszna pałka i wstyd dla męskiego gatunku :) Jest duże prawdopodobieństwo, że obrzydzenie do seksu Ci minie po pierwszej udanej próbie przełamania wstrętu (konieczny jest odpowiedni partner!). Autor jednak winny, że taki brzydki świat odmalował, obrzydzenie do niego absolutnie uzasadnione. |
|