| Kabotyn Rotten, Sex Pistols dziady |
Poniedziałek,
7 Lipca, 2008 |
|
|
| |
Wielkie rozczarowanie, tak bym w skrócie opisał występ Sex Pistols w Gdyni. Choć zasadniczo tego można się było spodziewać po występie na festiwalu Open'er, to jednak wracałem długą drogą do namiotu zniesmaczony... i dotąd mi nie przeszło. A najgorsze jest to, że zagrali bardzo fajnie, tyle, że patrząc na kabotyńskie gesty i miny Rottena i na znudzenie zdziadziałych pozstałych członków zespołu, doszedłem do bardzo smutnego wniosku, że punk umiera, skoro jego ikoną są żałośni kabotyni grający na festiwalu dla złotej polskiej młodzieży i dla rodziców, bo akurat w namiocie, w kórym grało Sex Pistols średnia wieku w tłumie to było jakieś 40 lat. |
|
|
W sumie zaskoczony byłem sprawną organizacją, biorąc pod uwagę ile osób przyjechało na Open'er, to wejście na teren koncertów nie było specjalnie kłopotliwe, ochrona nie była chamska jak w Jarocinie, piwo lało się hektolitrami, ale też nie widziałem żadnych interwencji. Spokój i bardzo głośna muzyka, nie tylko z dużej sceny, bo przy kranikach z piwem dudniły sound systemy. Piwo było po 6 złotych i zero kolejek. Ale tylko piwo było w przystępnej cenie, poza tym kompletne wariactwo, podaję dla przykładu: ziemniaki - 9 zł, szaszłyk - 18 zł, badziol - 6 zł, t-shirt - 72 zł! Przegięciem był brak miejsc na polu namiotowym. Ja się rozbiłem prywatnie u jednej pani w ogródku. Ale w tym ogródku stało jakieś 40 namiotów, śledź na śledziu, poplątane linki, nie było jak się ruszyć, bo ogródek miała mały... i raczej pani już nie odratuje kwiatków i rabatków. Miałem 200 metrów do morza i ponad kilometr przez łąki do wejścia na Open'er. Co do Sex Pistols, to nieporozumieniem było umieszczenie ich w namiocie, zamiast na dużej scenie (podobno sami tak chcieli). Wiele osób przyjechało specjalnie na nich, a to oznaczało, że namiot wypełni sie po brzegi - moim zdaniem było w nim jakieś kilkanaście tysięcy osób, a to był namiot wielkości boiska do gry w piłkę ręczną, więc wewnatrz było kilkanaście tysięcy osób ściśnietych jak sardynki w puszce, duszno, mokro od potu, i nieustanne pogo, ale pogo w takim tłumie, że to raczej było podskakiwanie niż upadanie :) Pistolsi zagrali cały repertuar z "Never Mind the Bollocks" ("Anarchy in the UK" dopiero gdy wyszli na bis) plus jeszcze kilka kawałków. Byłem zdziwiony, bo myślałem, że skoro Rotten nie wykonuje kawałków z "Great Rock'n'Roll Swindle" (uważa, że to nie było już Sex Pistols jak go wykopali z zespołu), to wystarczy mu materiału na 45 minut, a grał dwa razy tyle. Grali jak na płytach - z tym samym wykopem, brzmiało dobrze. Problem z Pistolsami jest jednak taki, że znamy ten zespół nie tylko z płyt, ale także z archiwalnych materiałów wideo i z filmów pełnometrażowych. I tu kontrast był porażający między zbuntowanym anarchistycznym image z lat 70., a podtatusiałymi panami (spasiony Rotten w koszuli w kratę). Nawet jeśli tamten image był częścią show biznesu McLarena, to i tak był porywający. To, co widziałem w Gdyni, było jak dla mnie żenująco przykre. Przykre, bo sam się poczułem jak dziad i kabotyn, pomyślałem sobie, że jestem tak samo nieautentyczny jak oni, i tak samo nie pasujący do sound sytemów na Open'er. Przed końcem występu Sex Pistols namiot zaczął pustoszeć. Ludzie zaczęli wychodzić bo... na dużej scenie rozpoczynała występ Erykah Badu. Nigdy wcześniej nie słyszałem tej Badu, bo jestem muzycznym ignorantem, w sobotę też nie słyszałem i nie widziałem, po ostatnim bisie Pistolsów kupiłem jeszcze dwa heinekeny na drogę i ruszyłem w zminą noc zdegustowany szukać wśród łąk mojego namiotu.
Zdjęcia są strasznie słabej jakości, bo robione z telefonu komórkowego - aparatu fotograficznego nie było wolno wnosić. W Polsce prawie niczego nie wolno wnosić na koncerty, dlatego chyba oleję w tym roku Jarocin i pojadę sobie na Vice Squad i Subhumans do Hradec Kralove - tam można wszystko.



|
|
|
| Dodaj
własny komentarz |
|
|
|
a bez Sida to i tak nie było to samo SexPistols . o!
Anarchi in the Uk .. ;) |
|
|
|
a czego można było się wpodziewać bo koncercie Pistolsów na Opeenerze?;/ |
|
Niedziela, 28 Września, 2008
halucynogeniusz
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
Piszący recenzję chyba nie ma pojęcia w czym rzecz. Jak można było dać Pistolsów na dużą scenę? To byłaby zupełna porażka. Na tak dużej przestrzeni broni się przede wszystkim widowisko, czyli dźwięki (więcej niż doskonały) plus obraz (co po mistrzowsku pokazał Massive Attack). Editors i Interpol w takiej konfiguracji wypadli niemal jak amatorzy. Może ktoś, kto jeździ na koncerty od przypadku, był zachwycony. Ja zaś pamiętam doskonale koncert Interpolu z Berlina, dla 300 osób, i był to koncert genialny. Na Openerze przepadli zupełnie. Wracając jeszcze do Pistolsów - czego pan się spodziewał? Loży, foteli i klimatyzacji? To jest pieprzony rock n\' roll. |
|
Poniedziałek, 29 Września, 2008
Disorder
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
fakt, nie mam wielkiego pojęcia o festiwalach typu Open'er bo staram się nie bywać na takich, nie potrafię ocenić czy Interpol wypadł dobrze czy źle, bo mnie ta muzyka nie pociąga, dla mnie byli żałośnie nudni, nawet wtedy gdy kopiowali Joy Division. Massive Attack nie oglądałem, bo mnie to nie interesuje, właściwie obejrzałem wyłącznie Sex Pistols i ze 3 kapele mimochodem, w tym nieszczęsne Interpol, bo tylko na Sex Pistols jechałem. Loży nie oczekiwałem, ale sauny też nie (mimo że na zewnątrz było cholernie zimno). Weź też pod uwagę, że ludzie zjechali z odległym części kraju żeby ZOBACZYĆ Sex Pistols, bo posłuchać mogli sobie w domu, a do namiotu wiele osób wejść nie mogło. Ja stałem blisko sceny, bo wszedłem do namiotu dużo wcześniej, ale wypchnięcie się stamtąd to toi-toia oznaczało brak możliwości powrotu. |
|
Poniedziałek, 29 Września, 2008
halucynogeniusz
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
Rozumiem, o co Ci chodzi, ale takie już są prawa festiwalowe. Ja jednak będę się upierał, że na dużej scenie byłoby o wiele mniej energetycznie. Fakt, namiot był zapchany do granic przyzwoitości, przydałby się większy. Wydaje mi się, że miejsce wybrali sami Pistolsi, i z tego, co słyszałem na większości imprez grają właśnie w takich miejscach. Można to uznać za lekką perfidię. Z drugiej strony najlepsze sztuki na jakich byłem, odbywały się właśnie w takich warunkach. A wracając jeszcze do Twoich spostrzeżeń a propo ubioru Rottena (chyba właściwie to Lydona), nie sądzisz, że gdyby wyszedł na scenę w mundurku a\'la późny Londyn lat 70., to byłoby dopiero żałosne? Z tego, co pamiętam, to już podczas pierwszej reaktywacji w latach 90. tak się nosił - koszula w kratę itp. Tak ten model ma. |
|
Poniedziałek, 29 Września, 2008
Disorder
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
nie tam, ubiór pal licho, chodzi mi o jego sposób poruszania się na scenie - jakbym widział Seweryna Krajewskiego. Problem z Rottenem jest taki, że on był bardzo charakterystyczny i bardzo widowiskowy, no i jest masa dokumentów z lat początków Sex Pistols, utrwalił się obraz wrzeszczącego wariata z wytrzeszczonymi oczami, który miota sie po scenie... oczy nadal ma wytrzeszczone, ale co z tym wariactwem? Wiem, wiem, wyrasta się, ale mimo wszystko jakoś nie mogę się z tym pogodzić; może dlatego, że sam nie chcę wyrosnąć. |
|
Sobota, 4 Października, 2008
halucynogeniusz
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
Ja starałem się uniknąć tego rzeczywiście niekorzystnego kontrastu. Tutaj masz rację. Z drugiej strony mamy takiego Lou Reeda, o którym wspominasz w swoich ulubionych płytach (Berlin to również mój ulubiony album). Mimo obaw wybrałem się na koncert do Kongresówki i to, co się tam działo wbiło mnie w fotel. Facet niedługo osiągnie siedemdziesiątkę, ale sztukę zrobił wspaniałą. Fakt, poruszał się na scenie, niczym figura woskowa (a w pamięci ciągle mam jego obraz z czasów Velvetów), ale sama muzyka płynęła niczym nieskrępowany strumień czystej sztuki. To wystarczyło. |
|
Niedziela, 5 Października, 2008
Disorder
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
Lou Reed wypał z klasą bez dwóch zdań, masz jednak rację - trochę jak fugura woskowa... charakterystyczne że zabronił jakichkolwiek fleszy - nie było zdjęć prasowych, może z bliska widać jak odklejają się płaty wosku :P
nie zmienia to faktu, że chciałbym w jego wieku tak się trzymać. |
|
Niedziela, 28 Września, 2008
halucynogeniusz
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
Trochę to dziwne, porównywać Jarocin do Opener'a. Koncert Pitolsów przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Nie jestem przekonany do końca, czy średnia wieku na widowni oscylowała w granicach 40 lat. Przed sceną większość stanowiła młodzież. Brzmienie było doskonałe, a mina Jonesa czy Matlocka średnio mnie obchodziła, ważne żeby bebechy wyrywało, a to niewątpliwie miało miejsce. |
|
Poniedziałek, 29 Września, 2008
Disorder
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
zgadzam się, brzmienie było zajebiste, mi jednak kabotyństwo Rottena psuło przyjemność, miałem wrażenie, że uczestniczę w cxzymś na pokaz - dopracowanym perfekcyjnie, ale to nie punk. |
|
Poniedziałek, 29 Września, 2008
halucynogeniusz
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
Po prostu urodziliśmy się za późno. Być tak świadkiem rewolty przy narodzinach, to byłoby coś... Osobiście nie nastawiałem się na Pistolsów jak na coś, co mnie oszołomi. Po prostu byłem ciekaw, w końcu to kawał historii. |
|
Wtorek, 30 Września, 2008
Disorder
Pistolsi w Gdyni
|
Odpowiedz |
|
|
w zasadzie podszedłem tak samo, a rozczarowałem się może po części na myśl o sobie samym za kilka lat :| |
|
|
|
każdy się starzeje, to nieuniknione, ale nie każdy się szmaci. Rany zabieram głos w temacie, w którym nie powinnam. Nie widziałam koncertu, być może mi by się jednak spodobało, choć za Pistolsami nigdy nie szalałam ? Są tacy, którym koncert się podobał...Większość jest na nie. Luby mówił , że znajomy kumpla był i jest zachwycony. Spytałam złośliwie ile ma lat, bo wyczułam, że młody typas, he he. No cóż zaletą wieku jest to, że ma się pewne porównanie i byle gówno człowieka nie zachwyci. Za dużo zajebistych koncertów się widziało, przeżyło. Pozdrówki. |
|
Środa, 16 Lipca, 2008
Anna Xiężna Czyrska www.annaczyrska.blog.pl
SEX PISTOLS
|
Odpowiedz |
|
|
Tak, tak i Curtis by też tak wyglądał i wielu innych.
No cóż każdy się starzeje :)
|
|
Środa, 16 Lipca, 2008
Disorder
SEX PISTOLS
|
Odpowiedz |
|
|
każdy się starzeje, ale nie każdy zachowuje się jak kabotyn, może jednak Curtis by sie nie błaźnił, poza tym Curtis się zabił, bo najwidoczniej nie chciał się niegodnie zestrzeć. Ale jednak Lou Reed małpy z siebie nie robi, Iggy Pop też nie, a Patti Smith jest boska pomimo 62 lat na karku, a ze sceny punk to Harper czy Knox z Vibratorsów są od Rottena starsi, a mimo to autentyczni. To kwestia chyba dobrego smaku, jak pisał poeta :) |
|
Środa, 9 Lipca, 2008
alfa alfa8.bloog.pl
he he
|
Odpowiedz |
|
|
nie byłam, więc nie mogę wypowiadać się co do tego koncertu. Myślę sobie jednak, że to nie jest tak, że coś umiera, totalnie się kończy... Zakochałam się całkiem niedawno w ścieżce dźwiękowej do Arizony Dream z Iggy Pop- em. Minął rok od koncertu Patty w Poznaniu, a ja nadal jestem pod wrażeniem, a żadne z nich do młodych nie należy...Powiem tyle, że chciałabym tak się starzeć. |
|
Środa, 9 Lipca, 2008
Disorder
he he
|
Odpowiedz |
|
|
... powiem tyle, też bym chciał :):) |
|
|
|
Bo Sex Pistols bez Sida jest jak Tzn.Xenna bez Sidneya :) Ale dzięki za relację, przynajmniej wiem, czego nie żałować. |
|
Wtorek, 8 Lipca, 2008
Disorder
bo...
|
Odpowiedz |
|
|
no już nie przesadzaj, Sex Pistols - jak dowodziły losy zespołu - mogło grać zarówno bez Sida, jak i bez Rottena, co jest samo w sobie absurdem, bo tak naprawdę to pewnie mogło grać w dowolnym składzie, skoro potrafili zmienić i wokalistę i lidera. Ważne jednak, że mieli energię, a teraz to są znudzone dziady. A Sid, gdyby żył, to byłby pewno największy dziad z nich wszystkich ;p |
|
|
|
Taa, musiałby sobie robić transfuzję krwi jak Rolling Stones, ewentulanie występować pod kroplówką ;)
Tak czy owak " to se ne wrati" :) |
|
Środa, 30 Lipca, 2008
Breast Enlargement http://www.enlargebreastguide.com/top_5_creams.html edward268@gmail.com
Breast Enlargement
|
Odpowiedz |
|
|
We Review the Top Breast Enhancing Pills & tell you what really works. |
|
Wtorek, 8 Lipca, 2008
Disorder
bo...
|
Odpowiedz |
|
|
no właśnie, a szkoda. Tak sobie myślałem, Ramones - już nigdy nie zobaczę bo martwi, Clash - już nie zobaczę bo martwi... ale przykład Sex Pistolsów utwierdził mnie tylko, że trzeba "żyć krótko, ale pięknie"... Chociaż, z drugiej strony moim zdaniem Iggy Pop daje radę, Patti Smith wciąż jest piękna i porywająca, nic, może przejdę się w przyszłym tygodniu na tego Lou Reeda, bilety drogie, ale z drugiej strony, to na co pieniądze wydawać, jeśli nie na koncerty? |
|
|
| |
|