| Xenna - alternatywne zakończenie |
Poniedziałek,
19 Lutego, 2007 |
|
|
| |
Oto propozycja alternatywnego zakończenia "Xenny" napisana przez Farbenkę. Bardziej optymistyczna niż w oryginale :) |
|
|
Sukinsyn, na pewno nie otwiera nawet tych cholernych listów. Mogłam się spodziewać że tak będzie, znam go tyle lat – nic się nie zmienił, to wszystko przeze mnie, niepotrzebnie go zapraszałam, znowu odzyskałam nadzieje i znowu wszystko szlag trafił…. Jak ja go strasznie kocham i jednocześnie nienawidzę - tęsknie...
Dobrze, że mam Marysię – ona musi mieć więcej szczęścia niż ja… - siedziałam na plaży, z butelkę tequili, która mi po nim została i z milionem myśli kłębiących się w mojej głowie, było już bardzo późno i ciemno, nawet nie przeszkadzały mi kraby i jaszczurki – niech sobie chodzą, ja mam ważniejsze rzeczy na głowie.
Pociągam kolejny łyk, biję się z myślami… Nie wiem, do której tak siedziałam na tej plaży, ale rano Marysia mi zakomunikowała, że w życiu nie widziała mnie tak pijaną i że z trudem zaciągnęła mnie do sypialni – kochane dziecko, co ja bym bez niej zrobiła…
W nocy miałam sen – śniło mi się, że jestem z nim, że idziemy parkiem i trzymamy się za ręce, wokoło pełno ludzi patrzy z zazdrością na naszą miłość, na nasze szczęście. Podbiega do nas Marysia – on ją obejmuje, ojcowskim uściskiem i całuje w czoło, teraz idziemy w trójkę, jak prawdziwa wspaniała, kochająca się rodzina – jak moja wymarzona rodzina – mężczyzna mojego życia i wspaniała córka – taka mądra i taka piękna. Wtedy czułam, że nic nie może zburzyć tego obrazka… - obudziłam się z wielkim bólem głowy, uderzyła we mnie świadomość, że to tylko sen, piękny… ale sen.
Głupi sukinsyn… skrzywiłam się i znów naszły mnie ponure myśli, te same które wczorajszej nocy kazały mi sięgnąć po butelkę i upić się wśród cholernych krabów na cholernej plaży w cholernym Playa Escondido.
Marysia jest taka opiekuńcza, dobrze ja wychowałam. Podała mi kawę i usiadła koło mnie na łóżku.
-Mamo ja wiem, że jest Ci trudno, nie potrafię ci pomóc. -Sama twoja obecność jest dla mnie największą radością kochana… -Chciałabym żebyś była szcześliwa. -Ależ jestem… -Chciałabym żebyś była naprawdę szczęśliwa mamusiu, żebyś miała to na co zasługujesz, wiem że bijesz się z myślami, wiem że stoisz przed trudnym wyborem, ale ja będę zawsze przy tobie i pamiętaj, że cokolwiek postanowisz ja pójdę z tobą… -Dziękuję ci córeczko…
I przytuliła mnie mocno, i szepnęła do ucha „Kocham cię”…. Moja Marysia –mój skarb.
-Spieszmy się, samolot nie będzie czekał.. -Nie wiem czy dobrze robimy … -Dobrze – Marysia pocałowała mnie w policzek, było w niej tyle energii i zapału, ona wierzyła, że to się uda… ja szczerze mówiąc wątpiłam, chciałam zobaczyć Polskę, chciałam tam wrócić. Przytulić mamę, brata, zjeść z nimi kiełbasę – prawdziwą polską kiełbaskę z grilla. Zobaczyć czy Warszawa się bardzo zmieniła, zobaczyć śnieg... jak ja dawno nie czułam zimnych płatków śniegu na mojej twarzy – bzdura…. Chciałam spotkać się z Nim, być z nim…
Byłam bardzo zdenerwowana…. Gdyby nie Marysia, chyba wróciłabym do domu… Ale ja już nie mam tu domu…. Sprzedałam przecież mój domek na plaży – wprowadził się tam kolejny stary rybak. Sprzedałam wszystko co mnie tutaj w Meksyku trzymało, kupiłam dwa bilety na lot do Amsterdamu. Postawiłam wszystko na jedną kartę – moje życie znowu miało się diametralnie zmienić. Zostawiam Meksyk na zawsze – astalavista!
W Amsterdamie przesiadka na samolot do Warszawy.
-Jak ty dojrzałeś! Mój mały braciszek jest teraz dojrzałym mężczyzną. Jestem z ciebie dumna Antosiu! - rzuciliśmy się sobie w objęcia. -Wspaniale ciebie znowu widzieć, już nam się nie wywiniesz, tutaj jest twoje miejsce, twój dom... -Dziękuję... -Nie dziękuj, chodźcie, mama nie może się już doczekać, upiekła szarlotkę jak za dawnych lat.
Dla Marysi wszystko było takie inne, ciekawe, egzotyczne. Na początku nie mogła się przyzwyczaić do niskiej temperatury, od razu dostała kataru, ja zresztą też. Wspaniałe było spotkanie z mamą – był już dla nas przygotowany pokój, jej otwarte matczyne ramiona, jej słowa: „Teraz tu jest wasz dom, już nas nie opuszczajcie”.
Łzy napłynęły wszystkim do oczu.
Nie zadzwoniłam, postanowiłam zrobić mu „niespodziankę”. Wiedziałam że nie zmienił mieszkania, od trzydziestu lat żyje w tym samym wielkim apartamencie na 11 piętrze. Serce biło mi jak oszalałe.. do ostatniej chwili nie wiedziałam czy zapukać. A jak już to zrobiłam to modliłam się, żeby jednak nie otworzył, żeby okazało się ze nie ma go w domu… Otworzył….. Był w szoku. Ja zresztą też… Znowu mam go przed oczami, nic się nie zmienił, nic… ja zafarbowałam włosy i chyba jeszcze trochę schudłam, chciałam być piękniejsza, dla niego… Reakcja była taka sama, jak przy naszym pierwszym spotkaniu w Meksyku, oziębły, zdystansowany – on nigdy nie potrafił okazywać uczuć w momentach, kiedy to najbardziej było potrzebne…
-Miło Cię widzieć Xenno, zrobiłaś mi wielką niespodziankę, zapraszam-wejdź. -Witaj – pocałowałam go w policzek, a co… nie będę się tak zastanawiać jak w Meksyku, nad każdym gestem, nad każdym słowem.
Jego mieszkanie też nic się nie zmieniło, no może było jeszcze więcej książek i więcej płyt… ale to samo wielkie biurko i o dziwo to samo łóżko, na którym spędziliśmy tyle cudownych, namiętnych chwil. Zaproponował tequile – cały on… miał limonki i pełny barek innych alkoholi.
Potem już wszystko potoczyło się szybko – jedna butelka, druga.. zachowawcza rozmowa o dzieciach, o Meksyku, o pracy…
-Wiesz, sprzedałam dom, zostaje w Polsce… - nie robiłam mu wyrzutów z powodu złamanej kiedyś obietnicy, z powodu moich listów bez odpowiedzi. -Xenno, nie wiesz jak się cieszę… - chwycił mnie za rękę, patrzył w oczy – cały czas o tym myślałem, chciałem wysłać te bilety, ale wiesz jaki jestem, jestem idiotą. -Nie będę zaprzeczać kochany… - uśmiechnął się a ja odwzajemniłam uśmiech. -Nie wiem czy potrafię, ale doszedłem do wniosku, że najwyższy czas spróbować, że już za wiele razy pozwalałem ci odejść, marnowałem kolejne dane mi przez ciebie szanse, raniłem ciebie i siebie…
…Nic nie odpowiedziałam, tylko mocniej chwyciłam jego rękę – drżał… mój mężczyzna – mocny i bezwzględny, on się boi… chce TO powiedzieć, czuję… ale boi się. Nie – ja mu nie pomogę, nie tym razem – chce, ale nie mogę... czekam...
-Xenno, przyjechałaś w najwłaściwszym momencie, zawsze potrafiłaś wyczuć chwilę, moja Xenno - kocham cię… -Ja też cię kocham, zawsze kochałam… - Xenno bądźmy razem… – przytuliłam go mocno, na te słowa czekałam ponad dwadzieścia lat, dla tych dwóch słów gotowa byłam zrobić wszystko… Siedzieliśmy przytuleni, płakaliśmy oboje, byłam najszczęśliwszą osobą na świecie… a z głośników cicho brzmiała piosenka „Źli chłopcy dostają to, co najlepsze..." |
|
|
Źródło http://farbenka22.blog.onet.pl
|
| Dodaj
własny komentarz |
|
Wtorek, 9 Marca, 2010
%%der%%
oryginał..
|
Odpowiedz |
|
|
oryginalne zakonczenie lepsze |
|
|
|
Witam przeczytalem Xenne z rozrzewnieniem. Jestem taki sam jak glowny bohater. Zrobilem tyle niepotrzebnych glupstw w zyciu tyle razy deptalem milosc ale bylem tak wqrwiony ze on sobie z tym nie poradzil tak jak pewnie nie poradze sobie ja. Mialem nadzieje ze uda mu sie ze to bedzie mnie napawalo jakas sila patrz udalo mu sie zaryzykuj. Czytajac mialem ochote sam przytulic Xenne nie ja przeleciec tylko wlasnie wziac w ramiona i co dalej? Taka chwila przyplywu emocji jak przy wszystkim w moim zyciu trwa krotko ale pali sie skoncentrowanym plomieniem. Dlaczego w zyciu jest tak trudno podejmowac decyzje dlaczego jak je juz podejmiemy to zastanawiamy sie co by bylo gdybysmy ich nie podjeli. Jestem zbyt wyrachowany na to zeby kochac szczerze ciagle kalkuluje zastanawiam sie, przerazliwie duzo mozgu w moim sercu. Dziekuje za te ksiazke jest swietna bo poruszyla mnie i sklonila do refleksji do zastanowienia sie co dalej ha ha ale ja no coz pewnie wolalbym ja przeczytac raz jeszcze niz wykonac jakis ruch. |
|
Czwartek, 4 Lutego, 2010
Disorder
Zyciowy temat
|
Odpowiedz |
|
|
ładnie powiedziane - 'za dużo mózgu w sercu'... też chyba mam za dużo ;) |
|
|
|
hmm... pewnie banalnie to wyszło... pseudonim jak główna bohaterka, a tytuł... no cóż, spyta ktoś dlaczego? - przeczytałam tą fantastyczną książkę, którą pożyczył mi...chłopak z którym poznałam się nie w tym czasie , w którym powinnam...połączyła nas więź niebywała i trudna do określenia (magiczna, niebezpieczna...) i wszystko zaczęło się wręcz od chwili kiedy dostałam tą książkę do ręki...a chcecie przeczytać coś dziwnego...on mieszka gdzie indziej, ma żonę i chyba jakoś uporał się z tym co było...krótko przed tym jak wszystko się skończyło podczas jednej z naszych rozmów powiedziałam mu "mów mi Xenna"..na co on odparł "a może mój puzelku?"..na pytanie czy uważasz, że mogła bym nim być? – bez chwili wahania odparł - "TAK"... czasami go widuję i ...są chwile kiedy nadal dostrzegam ten błysk w jego oczach... co za ironia prawda???
Książka rewelacyjna wielki ukłon dla autora...zawsze będzie bliska memu sercu! |
|
Poniedziałek, 9 Listopada, 2009
Disorder
moja miłość?
|
Odpowiedz |
|
|
ładna historia :) Dzięki za miłe słowa, cieszę się, że ksiązka jest ci bliska. |
|
|
|
Sorrka, zdaje się, że nie opacznie odpowiedz moja do Twojego komętarza wstrzeliła sie niżej :)
Wszystko co tam napisałam odnosi się do Twoich słów Disorder. |
|
Wtorek, 22 Września, 2009
to tylko j(a)
yyyy
|
Odpowiedz |
|
|
gdyby tak kończyła się książka to .. kurwa .. rozczarowałabym się .. co to ? "m jak miłość" ?:/
"w życiu piękne są tylko chwile .. " |
|
|
|
Zgadza się ładna historia ale i smutna...kiedy teraz o tym myślę to wiem, że szaleństwa jakie nam towarzyszyło nikt nie odbierze :) bo wspomnień nie da się zabrać...i choć kłuje mnie na samą myśl gdzieś pośrodku klatki to...wiem, że inaczej być nie mogło...moja historia jest równie smutna jak Xenny...choć ja odnalazłam się w tym życiu i daję radę!Ale sentyment...pewne podniecenie...przy wspomnieniach jest...a kiedy wracam do tej lektury...potęguje się maksymalnie!!!
Dziękuję ... Ci za tą książkę...nie umiem wyrazić tego innymi słowami jak po prostu DZIĘKUJĘ! |
|
Poniedziałek, 9 Listopada, 2009
Disorder
moja miłość?
|
Odpowiedz |
|
|
Sewntyment i wspomnienie zawsze pozostają... i często stają w gardle. Ale miłość to nie choroba śmiertelna, raczej grypa - przechodzi. |
|
|
|
:) ja to wiem, ktoś kiedyś powiedział, że miłość jest jak żałoba w końcu przemija.
Ja w moim tytule celowo postawiłam "?" - który miał sugerować, że to była miłość ale...pewnie nie ta ostatnia...
dziś też czuję coś pięknego...ale wracam do chwil kiedy byłam dla kogoś Xenną...bo chwile te są piękne i warte pielęgnacji po mimo kluchy w gardle! |
|
|
|
właśnie, nie wszystko dobrze się kończy, a anty-bohater chyba nie byłby skory do związku do końca, już raczej uciekł by do innego kraju przed Xenną, przed tą miłością, przed składaniem obietnic bez pokrycia. ;) |
|
Poniedziałek, 16 Marca, 2009
Farbenka
|
Odpowiedz |
|
|
:P
czy Xenna jest już w czołówce rankingu Bestseller XXI wieku ? :P
Panie Gołębiewski - proszę ponownie - pisz Pan dłuższe historie...
Pozdrowienia . |
|
Poniedziałek, 16 Marca, 2009
Disorder
dłuższe historie
|
Odpowiedz |
|
|
...nie mogę obiecać :/ |
|
Poniedziałek, 16 Marca, 2009
Farbenka
dłuższe historie
|
Odpowiedz |
|
|
no obiecaj... nie bądź taki :( |
|
Poniedziałek, 16 Marca, 2009
Disorder
dłuższe historie
|
Odpowiedz |
|
|
no way! leniwy jestem |
|
|
|
no a że wzrusza to prawda, ja na przykład widziałem swoje głupio stracone szanse na nie tak znowu potencjalną miłość... ach ... ale się rozrzewniłem... i nie jestem cyniczny... ale to już było... to co nigdy się nie wydarzyło nie wróci, to co jest (czyli że teraz) określa ... co określa? ...książka uwidacznia to jak można `dymać się z własnym mózgiem` przez tyle lat i to wszystko |
|
|
|
...a co do alternatywy to całkiem możliwa, ale czuje się za dużo cukru choć w `orydżinale` znowu - za dużo goryczy... nie ma alternatywy :) ple ple mur |
|
|
|
mnie jedynie podobało się to że `antybohater` był otwarty na idee, ba szkoda że tak destruktywną, ale zawsze, poza tym słowo tolerancja i akceptacja parę razy się tam przewija (to są palące dla mnie słowa... ważne)... smutne że taki tchórz ten... antybohater- pseudobohater ...nietuzinkowy? eee, a skądże... pozdrawiam...
PS
szybko się czyta |
|
|
|
Kobieta zawsze wierzy, że ukochany sukinsyn ja kocha. Amen
Ps. Nie zawiodłam sie zakończeniem. Wiele wydarzeń z mojego życia stało się do zniesienia. To nie ja kupiłam tę książkę, to ona mnie znalazła - jak zwykle. |
|
Sobota, 13 Grudnia, 2008
Disorder
Skończyłam Xennę
|
Odpowiedz |
|
|
nie wiem dobrze to czy może źle??? |
|
|
|
Dobrze. Bardzo dobrze. To znaczy, że chyba....,tak właśnie ma być. Wyobraź sobie, idziesz ulicą swojego miasta by załatwić jakąś sprawę. Nie planujesz wizyty w księgarni. Masz ważniejsze cele. Ni z tego ni z owego nachodzi cię dziwna chęć, żeby jednak zajrzeć i przekartkować coś. Wchodzisz do księgarni i zmierzasz prosto w stronę tej jednej pozycji, birzesz ją do rąk, oglądasz. Jakaś recenzja, spis treści, pierwsze słowa autora i wiesz już , że jest twoja. W domu czytasz ją z wypiekami na twarzy i z uśmiechem. Tak jest ze mną od jakiegoś czasu. Przy okazji zdarzają się ciekawe historie, czasem można komus pomóc albo uniknąc czegoś co nieuniknione. |
|
Niedziela, 14 Grudnia, 2008
Disorder
Skończyłam Xennę
|
Odpowiedz |
|
|
fakt, przytrafiają się w życiu rzeczy zupełnie nieoczekiwane... swoją drogą myślałem, że w księgarniach nie ma już Xenny. |
|
Niedziela, 14 Grudnia, 2008
Anna
Skończyłam Xennę
|
Odpowiedz |
|
|
Na szczęście jeszcze jest. Zamówiłam już "Melanże" ale zapłacę dopiero w poniedziałek..... i będzie znowu jazda |
|
|
|
Nie mogę doczekać sie prawdziwego zakończenia więc przeczytałam alternatywne. Hm......,czy jawiem? Lubiła alkohol.... "biedna" Marysia..... "biedna" Xenna......"biedny" Autor. Kobiety lubią dobre zakończenia: "...i żyli długo , szczęśliwie" - I NIEGRZECZNIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! |
|
Czwartek, 11 Grudnia, 2008
Disorder
bleble
|
Odpowiedz |
|
|
poor world :| |
|
Niedziela, 14 Grudnia, 2008
Anna
bleble
|
Odpowiedz |
|
|
Not poor. Circular & cruel. |
|
Poniedziałek, 21 Lipca, 2008
FARBENKA
ble ble
|
Odpowiedz |
|
|
może tu sie uda dodać komentarz :x bo na stronie Xenny się nie udało..... chciałam powiedzieć że pozdrawiam i życzę szczęscia wszystkim ludziom hehehehe.
p.s. moja Xenna jest już matką... ma syna :)))
Pozdrawiam |
|
Środa, 6 Sierpnia, 2008
Disorder
ble ble
|
Odpowiedz |
|
|
oj, szybko się postarała, niegrzeczna :)
podeślij fotkę |
|
Wtorek, 25 Grudnia, 2007
immortal-hope
(;
|
Odpowiedz |
|
|
Bardzo fajny pomysł, nie było nudne... można powiedzieć że piękne, ale moim zdaniem nie pasuje to do tej opowieści. To trochę dziwne, że tak nagle coś Go kopnęło i postanowił się zmienić. I za szybko to wszystko się stało. Za szybko zaczęło się układać, tak nagle. ;] |
|
Czwartek, 13 Grudnia, 2007
Baron
Ładne...
|
Odpowiedz |
|
|
Zakończenie bardzo ładne... Miło przeczytać i się troszkę wzruszyć... Styl książki faktycznie ładnie oddany, aczkolwiek niestety zbyt pozytywnie jak na Xennę... Co, jak co, ale wydaje mi się, że ona była skazana na nieszczęście... Poza tym nie wierzę w taką przemianę naszego bohatera po tym wszystkim co już było... |
|
Środa, 21 Lutego, 2007
Doti
a mi sie podoba
|
Odpowiedz |
|
|
a mi się podoba pomysł takiego pogodnego zakończenia bo to napisane przez Autora jest przygnębiająco smutne. Sama bym napisała, ale chyba nie będę umiała... |
|
|
|
ludzie co wy z tymi happy end-ami... Nie wszystko w życiu dobrze się kończy. Czasem szczęściem jest te parę chwil, które zostają niczym osad w butelce, pamięć dobrych momentów, udanego seksu z tym kimś i tyle, a życie toczy się dalej. Można kogoś kochać i nie chcieć spędzić z nim reszty życia. Ja ostatecznie odeszłam od faceta, który był miłością mojego życia, ale jednocześnie po latach to mnie zaczęło cholernie niszczyć. Nie byłam szczęśliwa, przestałam się uśmiechać, wykańczało mnie to. Wróciłam do siebie samej, do mojego dawnego życia, do koncertów, muzyki, mam znajomych, realizuję się. Na swój sposób jestem szczęśliwa, idę i uśmiecham się, promieniuje ze mnie szczęście, choć jestem sama. Nie szukam zapomnienia przy boku innych mężczyzn, już to przećwiczyłam, kiedyś, gdy mieliśmy roczną przerwę w chodzeniu..byłam z paroma facetami..i każdy z nich wiedział, że kocham jego, że wrócę do niego, jeśli tylko on wróci do kraju, że polecę na każde skinięcie jego palca. Robiłam to co bohater Xenny, szukałam w każdym facecie jego, mojej miłości do niego, czegoś co ją przebije, da zapomnienie. nie mam nic prócz ciała, a to za mało by z kimś być. Wróciłam właśnie z \"Pachnidła\" - świetny filmek, bez happy endu. Książka która zrobiła na mnie największe wrażenie w tamtym roku i w zasadzie od lat to \"Pod skórą\" M. Fabera, też bez happy endu...Brak happy endu to jeszcze nie koniec świata, trzeba nauczyć się cieszyć tym co się wspólnie przeżyło, doznało, co się miało, trzymać to na otwartej dłoni i iść dalej, żyć, nie zamykać się w wydumanym cierpieniu. Niektórzy nadmuchują wokół siebie ochronny balon. sparzyli się i nie chcą już więcej cierpieć. Czasem się z kimś prześpią, ale nie dopuszczają ludzi do swojego emocjonalnego wnętrza. można zamknąć drzwi przed wszystkim, można i przed miłością. nie ma ludzi idealnych, wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej porąbani. Bycie z kimś jest wielką niewiadomą. nikt nam nie da gwarancji, sami ich też nie damy. skaczemy z trampoliny do basenu zwanego życiem, albo spoglądamy zza pancernej szyby naszego schronu. Tak czy siak przemijamy. |
|
Wtorek, 20 Lutego, 2007
wyhu!ana
hmmmm...
|
Odpowiedz |
|
|
...jakby nie patrzec wierna kopia stylu ksiazki (co, ja bardzo przepraszam, ale o książce dobrze nie świadczy... ale jednoczesnie uznania dla farbenki:) tyle, ze jakby ksiazka tak sie konczyla to bylby jakis badziew i telenowela...a poza tym ta ksiazka nie moze sie konczyc dobrze, bo bohater od poczatku jest zarysowany jako postac skazana na porazke..a to wymaga konsekwencji...no a poza tym dwa chyba trudno jest napisac ksiazke z hepiendem nie popadajac w totalny banal...jednym slowem nie podoba mi sie to zakonczenie, ale to akurat, dla odmiany, dobrze swiadczy o ksiazce ze na tyle rusza duszę ze sie komus chce zakonczenia inne pisac:)) |
|
Środa, 21 Lutego, 2007
Siwa(M.)
hmmmm...
|
Odpowiedz |
|
|
W pełni się zgadzam z tą wypowiedzią.. Ale ja chyba już nic nie będe pisać, bo w koncu autorka tego zakończenia się na mnie obrazi. |
|
Środa, 21 Lutego, 2007
farbenka
hmmmm...
|
Odpowiedz |
|
|
hehe - zgadzam się :) to zakończenie jest banalne ;) i takie miało być :D a książka poruszyła mnie wielce :P dla jajów w sumie sobie wkleiłam ten tekscik na blogu a tu takie "kontrowersje" wzbudza... hehehe - ja od początku mówiłam że na żadną pisarke sie nie nadaje a jedyne co mogłabym pisać to poscielowe, banalne właśnie romansidła :) pozdro |
|
Wtorek, 20 Lutego, 2007
Siwa(M.)
tak..
|
Odpowiedz |
|
|
Tak, jak myslałam. Ale nie będe komentować źle faktycznie nie wypada. w Każdym razie czemu wspominasz o Playa Escondido, skoro Xenna została u Marysi w innej miejscowości?
ha błąd ot prosze:D
Chyba, że zaraz dostanę zaraz burę, a okaże się, że po prostu sie przeniosły i o tym nie wspomniano. Ale wątpię, żeby tak było. |
|
Wtorek, 20 Lutego, 2007
farbenka
Do mojego krytyka
|
Odpowiedz |
|
|
tak samo jak w książce nie ma jakiejś ciagłości czasu i chronologia jest zaburzona, tak tutaj rzecz nie dzieje się w 2 godziny po odjezdzie goscia... Xenna powiedziała że pobędzie z Marysią a potem wróci do domu autobusem... rzecz jest jak już do domu wróciła i akurat córka wróciła z nią - są razem w Playa Escondido... to nie jest jakaś cała powiesć ale kawałek - jakbym chciała tłumaczyć wszystko to bym napisała kolejną ksiazke na 300 stron... wyrwany kawałek opowieści koleżanko... tyle |
|
|
| |
|