|
|
|
|
| Jarocińskie skandale |
Środa,
12 Listopada, 2008 |
|
|
| |
"Gazeta Jarocińska" z 7 listopada zamieściła całą stronę poświęconą spotkaniu autorskiemu, które odbyło sie w Bibliotece pod Ratuszem - z Łukaszem Gołębiewskim i Piotrem Stróżyńskim, autorem powieści "Chaos i świńska skóra". Autor artykułu, Karol Górski, koncentruje się na stanie poczytalności Piotra. Cały artykuł jest fantastyczną promocją, zwłaszcza że wcześniej rozgorzała na ten temat dyskusja na forum internetowym gazety, której lekturę także polecamy. Artykuł z gazety do ściągnięcia w PDF - oto link - do pobrania nr 45/2008, tekst na s. 12. |
|
|
|
|
|
| Dodaj
własny komentarz |
|
Piątek, 21 Listopada, 2008
Ted
Małe piwo
|
Odpowiedz |
|
|
Skandal to był np.22 lipca 1986 r., jak ten sam pan, tylko jako wokalista kapeli, bluznął ze sceny wyzwiskami na partyjnych. A było to w święto narodowe, gdzie partyjni z PZPR przyszli na koncert, posłuchać głosu młodych... Oj co tam się działo! Byłem i wiem. Skandal był na koncercie w Miłosławiu, gdzie owy pan był ak najebany, że chciał się podłaczyć gitarą do fortepianiu...
A to teraz... małe piwko. |
|
Poniedziałek, 24 Listopada, 2008
AGNES
Małe piwo
|
Odpowiedz |
|
|
No to jedno trzeba mu przyznać - przynajmniej jest wiarygodny w tym co robi i o czym pisze.:) |
|
Sobota, 22 Listopada, 2008
Hanna
Małe piwo
|
Odpowiedz |
|
|
To prawda jest, ja zaś ten MIłosław pamiętam, chociaż miałam chyba 13 lat, mieszkałam tam. To był przegląd, a w jury oceniającym siedział mąż Anny Jantar. Przejechało wiele zespołów, niektóre nawet później znane. Na plakatach bardzo się odcinała od tła ta nazwa: - Schozofreniczna Prostytutka Maria. A wielu czekało na coś niezwykłego, zaś z miasta docierały informacje, że są jakieś starcia punków z policja. No i na scenę wyszło chyba czterech, obszrpanych, kompletnie pijanych chyba ludzi. Obrzucili wszystkich wyzwiskami, i niestety, także Annę Jantar, co bardzo niesmaczme było. Zaczeli grać, ale ktoś spadł ze sceny i wyłączyli im prąd. Potem przyjechala nie policja, lecz milicja jeszcze. Przez kilka nastepnych lat, bałam się tego czlowieka, po tym co zobaczyłam. |
|
Piątek, 21 Listopada, 2008
AGNES
odpowiedzialność
|
Odpowiedz |
|
|
Nie staję w obronie uciśnionych. Uściślając, przejawem odpowiedzialności , dobrych intencji i chęci stania na wysokości zadania było wzięcie przez autora leku. Przejawem nieodpowiedzialności było jego rzekome czy nie zapicie alkoholem. Poza tym chyba nie powinnam zabierać głosu, skoro de facto na spotkaniu nie byłam. Przykra jednak dla mnie jako czytelniczki jest nagonka na autora.W końcu punk's not dead? a w naszym kraju mamy więcej skandalicznych zachowań. |
|
Piątek, 21 Listopada, 2008
Disorder
odpowiedzialność
|
Odpowiedz |
|
|
E tam zaraz nagonka, bezpłatna promocja raczej, przecież w Jarocinie "Chaos" sprzedaje się teraz lepiej niż książki Grocholi! |
|
Czwartek, 13 Listopada, 2008
AGNES
....
|
Odpowiedz |
|
|
Depresję i alkoholizm ciężko pogodzić, ciężko też rozdzielić. Piotr miał dobre intencje zapewne, chcąc stanąć na wysokości zadania wziął lek, który zawiódł. Szczęście w nieszczęściu, Łukasz byl jego tubą, więc spotaknie nie było klapą taką totalną. Oczywiście czytelnicy mogą czuć się zawiedzeni. Przeprosił jednak i nie dopatrywałabym się w tym taniego chwytu reklamowego czy promocji. Książka zarówno przed jak i po spotkaniu sprzedaje się znakomicie - czego nadal, jak i zdrowia Autorowi życzę :) |
|
Niedziela, 16 Listopada, 2008
agnieszka
....
|
Odpowiedz |
|
|
taa... a co ma depresja do tego? pan Piotr podał, że wziął heminevrin, więc jak rozumiem wcześniej musiał nieźle popić, bo jest to lek na ciężkiego kaca lub jak kto woli podawany w przypadku delirium. w dodatku lek silnie uzależniający. depresji z pewnością się tym nie leczy. |
|
Czwartek, 13 Listopada, 2008
Anna
brzydko
|
Odpowiedz |
|
|
Nie wiem czy to dobra promocja. Moim zdaniem nieładnie. |
|
Poniedziałek, 17 Listopada, 2008
AGNES
brzydko
|
Odpowiedz |
|
|
Owszem, wziął go by "przetrwać" spotkanie z czytelnikami.Zarówno nadwrażliwość jaki i ciężkie stany depresyjne mogą być zarówno przyczyną jak i skutkiem alkoholizmu. To miałam na mysli, a nie, że znajdował się w depresji to wziął hemavrin. |
|
Czwartek, 20 Listopada, 2008
agnieszka
brzydko
|
Odpowiedz |
|
|
heminevrin, a nie hemavrin. jak się jest w takim stanie, który uzasadnia wzięcie tego leku, to się idzie do szpitala na detox, a nie na spotkanie z czytelnikami, a już na pewno po wzięciu takiego leku nie wypija się ani grama alkoholu. pisanie o tym, że w tym wypadku to lek zawiódł jest albo naiwnością albo ignoracją. co do zależności między depresją a alkholizmem, to niestety w ogromnej większości wypadków depresja u alkoholików jest wynikiem nadużywania alkoholu, a nie odwrotnie. inna sprawa, że jak alkoholik nie chce trzeźwieć, to lubi uzasdniać swoje picie depresją właśnie, bo wtedy budzi współczucie. to takich parę moich uwag na podstawie kilkunastu lat z pracy z uzależnionymi. |
|
Czwartek, 20 Listopada, 2008
Heminevrin
brzydko
|
Odpowiedz |
|
|
Pisanie o tym, co się powinno robić, chyba nie ma sensu, w odniesieniu do ludzi kultury. Gdyby niektórzy nie przełamywali schematów i trzymali się konwenansów, mielibyśmy jeszcze bardziej nudną tę kulturę.
Wiem też coś o tym, jak produkuje się psychicznych w Polsce. Bywają psychiatrzy (a wcale ich niemało), którzy faszerują pacjenta różnorakimi prochami, aby tylko przychodził i wypłacał stałą kwotę. Psychiatra z ramienia NFZ jest zjawiskiem unikalnym. |
|
Czwartek, 20 Listopada, 2008
agnieszka
brzydko
|
Odpowiedz |
|
|
to nie jest kwestia przełamywania konwenansów i schematów ale stwarzania zagrożenia dla własnego życia i zdrowia. czy to artysta czy hydraulik - wątroba, serce i mózg rządzą się tymi samymi prawami. choć z pewnością można stworzyć bardzo kulturalne dzieło siedząc na kiblu i srając krwią. napisać piękną książkę podczas nocy, w której wyje się z bólu i strachu, bo właśnie się wychodzi z ciągu. nie no jasne, niech ludzie kultury przechodzą przez to wszystko dla wyższych celów, dla sztuki. oczywiście najławiej wszystko zwalić na zawodny lek, okropnych psychiatrów niż wziąć odpowiedzialność za własne życie. ja bardzo lubię \"Melanże z żyletką\", bo tam uzależnienie jest pokazne bez ściemy i uwznioślania. ciężka choroba sprowadza każdego do parteru i w momentach kiedy bół fizyczny/psychiczny jest tak duży, że już się nie ma siły żyć to nie ma równych i róniejszych, nie ma panów artystów, panów hrabiów, panów profesorów, tylko jest czlłowiek, który nie wie czy dożyje rana. dlatego jestem przeciwna zapijaniu takich leków alkoholem, nawet jakby kutura miałabyć nudniejsza. w moim sytemie wartości zdrowie i życie są na pierwszym miejscu. co do psychiatrów to zależy do kogo o po co się idzie na wizytę, czy w publicznej służbie zdrowia czy prywatnie pracują różni ludzie z różną wiedzą i zasadami. jak się chce, to sie znajdzie dobrego psychiatrę nawet w ramch NFZ. a psychicznych (nie tylko w Polsce) produkują głównie ich mamusie i tatusiowie. |
|
Czwartek, 20 Listopada, 2008
Disorder
brzydko
|
Odpowiedz |
|
|
Absolutnie się z tym zgadzam, co tu napisałaś! Ale też wiemy, że czasami nie jest łatwo trzeźwo żyć - i to niezależnie czy się jest artystą, czy hydraulikiem. A gadanie, że chlanie/ćpanie to element autokreacji jest ściemą, ucieczką przed braniem odpowiedzialności. A taka ucieczka, hm... ponętną jest drogą, zwłaszcza, że pamięć uzależnień dokładnie selekcjonuje to, do czego w myślach wracamy i szybko zapomina się o sraniu krwią, a pamięta o tym "jak to fajnie było się najebać". |
|
|
|
|